Strona główna Tagi Marketing

Tag: marketing

Każdy człowiek uczy się na błędach, mądry na cudzych. Przed tobą kilkanaście akapitów, dzięki którym staniesz się odrobinę mądrzejszy na błędach bardzo rozpoznawalnej marki. Teksty na znalezionej przeze mnie broszurze są nie tylko mało przekonujące, ale zawierają także pospolite błędy językowe.
Na szczęście obyło się bez reanimacji, ani nawet bez żyły na czole, choć niecierpliwość i bycie wymagającym to moje cechy rozpoznawcze.
Odliczanie do małego szczęścia. Twojego rzecz jasna.
Od razu po przeczytaniu historii Marcina poczułem, że zasługuje ona na oddzielny wpis na moim blogu. I to z dwóch powodów. Po pierwsze, lubię otwarcie chwalić rzeczy wybijające się ponad przeciętność i skutecznie uprawiające politykę "pro" (a tej historii łatwo nie znajdziecie, bo trafiła jedynie na zamkniętą grupę). Po drugie, poczułem, że dawno się tak nie wkurwiłem i muszę napisać, co o takim zachowaniu sądzę. Ale zanim przejdę do rzeczy, przeczytaj uważnie szczegóły tej historii.
Co może niszowy bloger? Może pierdnąć. Raz ciszej, raz głośniej, ale zawsze skutecznie. Efekty? Olśniewające, nawet przy niezbyt miłym zapachu.
Nigdy czegoś takiego nie widziałem, nawet nie słyszałem. Ale ponoć są. Plakaty, które same się drukują i rozwieszają. Bez pomocy narzędzi i ludzkich sił. Niebywałe!
Pamiętam bardzo dobrze, jak w PRL-u po ulicach Warszawy jeździły furmanki. Jako młody gówniarz zawsze się zastanawiałem, po co koniom takie czarne łatki przy oczach. Dziś furmanek na ulicach dużych miast nie widuję. Ale klapki na oczach? Jak najbardziej! O...
Bez prostych, żeby nie powiedzieć prostackich instynktów, twórcy reklam nie są w stanie wymyśleć nic atrakcyjnego dla oka i umysłu. Dlaczego? Ze strachu...
Doszedłem do wniosku, że zbyt rzadko chwalę się swoimi osiągnięciami.
Palce swędziały mnie już dobre kilka tygodni temu, żeby wysmarować na blogu tekst o Pintereście. Jednak nie o tym, czym jest i jak go używać. Ale o bzdurnych argumentach "za", które rozprzestrzeniają tak szybko, jak HIV w latach 80....
Próba rozwiązania zagadki, dlaczego pijarowskie komunikaty prasowe wyglądają jak przekazy reklamowe. Czy to narzędzie do podwyższania faktur wystawianych klientom?

Kolekcjoner wyrafinowanych doznań, urodzony wrażliwiec, twórczy buntownik z powołania. Łamanie konwencji, bezkompromisowy, frywolny przekaz to moje największe narkotyki. Lubię się intelektualnie spocić, kocham stand-up i wyborne alkohole. Piszę tu, bo lubię, bo świat budzi we mnie potrzebę niepoprawności. Moja definicja szczęścia to sprostanie swojej wyobraźni. Jeśli twoje życie wypełnia ocean złudzeń i grzecznych schematów, to niestety nic tu dla siebie nie znajdziesz.

Bez tych wpisów dalej się nie ruszaj