Strona główna Lifespiration Jak bardzo nie rozumiesz, co się wokół ciebie dzieje?

Jak bardzo nie rozumiesz, co się wokół ciebie dzieje?

7
Jak bardzo nie rozumiesz, co się wokół ciebie dzieje?

Niedawno pisałem o tym, że relacje międzyludzkie mogą być najlepszą inwestycją w życiu. A teraz garść porad, jak z owoców swojego życia zrobić marmoladę. Zaczynamy?

Od kilku lat napotykam na swojej drodze ludzi, których roboczo nazywam dinozaurami. Armageddon, powódź, susza? Ich nic nie rusza. Choćbyś prowadził ich za rękę jak dziecko, nadal będą tkwić w kapsule tlenowej. Ale żebyś mnie dobrze zrozumiał, posłużę się kilkoma przykładami.

Bankructwo na własne życzenie

Wyobraź sobie, że w 2005 roku masz całkiem dobrze prosperującą firmę. Zajmujesz się plakatowaniem dużych billboardów, stojących głównie przy ruchliwych arteriach. Działasz więc w szeroko pojętej branży reklamowej. Z roku na rok zleceń jest coraz mniej, a w 2010 jest ich tak mało, że ogłaszasz upadłość.

Czy z roku na rok wydatki na reklamę firm w Polsce malały? Nie! Wręcz przeciwnie – były coraz większe. Dlaczego więc twoja firma upadła?

Rynek reklamy bardzo się zmienił, a ty zwyczajnie nie nadążałeś za pędzącym rollercoasterem. Tort reklamowy rósł, ale udział wydatków na reklamę outdoorową zmniejszał się kosztem rosnących wydatków na reklamę w internecie. Gdybyś wcześniej dostrzegł te zależności, być może udałoby się odpowiednio przekwalifikować?

Bo lubię dzieci

Ale weźmy pod lupę inną sytuację. Niezmiennie od kilku lat dziwię się osobom, studiującym pedagogikę. Nie trzeba mieć IQ godnego Einsteina, żeby zrozumieć krzywą demograficzną. Nic nie wskazuje na to, żeby dzieci w Polsce rodziło się więcej. Tendencja jest odwrotna.

Przy redukcji etatów w szkołach bardzo często wypieprza się młodych, bo lepiej poradzą sobie na rynku pracy, niż nauczyciele z 30-letnim stażem. Prywatne uczelnie, które powstały kilka lat temu jak grzyby po deszczu, mają dziś przed sobą dwie ścieżki. Albo fuzje, albo upadki.

Powszechny dostęp do wiedzy w internecie sprawił, że szkoła i nauczyciele tracą monopol na przekazywanie wiedzy. Systemy edukacyjne po prostu przestały działać. Dowód? Twórca popularnego Kwejka chce w internecie otworzyć serwis, gdzie będą rozwiązania wszystkich zadań i ćwiczeń ze wszystkich podręczników szkolnych. Studencie, młody człowieku, czy docierają do ciebie te zmiany? Czy je rozumiesz? Czy potrafisz wyciągnąć wnioski?

Czy wiesz, że w Japonii sprzedaje się dziś więcej pieluch dla dorosłych, niż dla dzieci, bo zatrważająco rośnie liczba emerytów w tym kraju? Czy naprawdę chcesz pracować jako kasjer-sprzedawca, gdzie w niektórych hipermarketach kasy samoobsługowe stanowią już połowę wszystkich stanowisk?

Być może nie prowadzisz firmy, być może nie jesteś absolwentem lub studentem kierunku edukacyjnego, ani nawet kasjerem. To, do czego cię dziś zachęcam, to instalacja w twojej głowie pewnego sposobu myślenia.

Usiądź na spokojnie, przeanalizuj dokładnie to, co zmienia się w twoim otoczeniu. Zadaj sobie pytanie: jak ludzie konsumują świat, jak pozyskują wiedzę, co ich cieszy, a co smuci, jakie mają problemy, czego pragną, do czego dążą? Nie wystarczy jednak znaleźć tylko same odpowiedzi. Musisz wyciągnąć dla siebie z tego wnioski i jak najszybciej je u siebie zainstalować. Powodzenia.

photo credit: Lotus Carroll via photopin cc

7 KOMENTARZE

  1. Bankructwo na własne życzenie jest jak katastrofa lotnicza – wiele czynników wpłynie na to, że wszystko pieprznie. Pedagogika powiadasz… w moim rodzinnym mieście uczelnia wprowadziła kierunek „Architektura” – efektem jest „wyplucie” dużej liczby inż., dla których lokalny rynek już jest przepełniony. Na moim FB co chwile pojawia się „Obroniłem/am MGR”… gratuluje, osobiście olałem ten tytuł – szkoda mi czasu na papier, którym mogę sobie tylko tyłek wytrzeć. Przebudzenie powinno wystąpić nagle – jak strzał w pysk z „liścia”. Uważam, że niewiele osób lubi brutalnej pobudki a tym bardziej ze snu pt. „Moja zajebistość”.

    • Przemek, jasne, jest wiele czynników poza twoją kontrolą, które mogą wpłynąć na upadek firmy. Ale są przypadki, że po prostu właściciel nie był w stanie nadążyć za zmianami. Co do uczelni i papierków, to w pełni się zgadzamy. Nie raz o tym pisałem.

    • a ja się nie do końca z tym zgodzę, bo są przypadki kiedy papierek jednak jest konieczny, a chociażby tylko po to, żeby móc dzięki niemu dojść do celu. Prosty przykład: adwokat musi mieć mgr prawa, żeby móc iść na aplikację…

    • Kinga, absolutna racja! Są jeszcze zawody regulowane, jak lekarz czy prawnik. Ale popatrz na listę zawodów, które były regulowane 10-15 lat temu, a które już nie są. Także tendencja jest raczej taka, że rynek się w pewnym stopniu uwalnia.

    • co do uwalniania zawodów to mam mieszane uczucia, bo z jednej strony likwidują w pewnym stopniu bezrobocie i wprowadzają konkurencje na rynku co prowadzi do niższych cen, ale wprowadza tym samym ( jak dla mnie) pewnego rodzaju obawę co do świadczonej usługi i kompetencje osoby, która ją świadczy… a wracając do kwestii hurtowych pedagogów, to dla mnie podobne odczucia budzi studiowanie politologii, egiptiologii, nauki o rodzinie… pewne kierunki po prostu powinny się zbiorowo nazywać „jeszcze nie chce być dorosły/a, więc sobie studiuje”

    • Zgadzam się z Tobą. W przypadku lekarzy to niemożliwe. Zbyt duże ryzyko. A co do kierunków produkujących masowo bezrobotnych – oj, temat rzeka 🙂 Chociaż nawet tzw. kierunki zamawiane są niekiedy niewypałem.

  2. eno.. nie mogłam już odpowiedzieć, bo się ikonki „odpowiedzi” skończyły 😀 'tematy rzeki’ to Twoja specjalność 😉 koniecznie musisz je wszystkie spisywać i później poruszać 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj