Social & Media

Wszystko o social media marketingu, działaniach na Facebooku, YouTubie, Twitterze. E-marketing, pijar, social media.

Lojalnie uprzedzam. To jest wpis tylko dla branżowych hardcorów. Przepraszam, ale nie mam czasu na preludium o tym, czym jest Hash.fm, blogosfera i wywieranie wpływu w internecie. Nowe narzędzie przyjęto w środowisku dość entuzjastycznie. W wielu oczach stał się już...
Śmierć może być pouczająca, może być zwojem wniosków, dzięki którym zaczniesz inaczej myśleć. Ale możesz to mieć też w głębokim poważaniu.
Bardzo często mylnie używa się słowa "hacker". Wtedy bezmyślne masy przyczepiają człowiekowi łatkę: "to ten, co wyrządza szkodę". Jeśli hacker się włamuje, to tylko dla dobra całej sprawy.
Są tacy, którzy twierdzą, że "Sokołów postąpił dobrze broniąc swojego dobrego imienia."albo że "Niech idzie do sądu - dość bezkarności i populizmu osób, choćby byli blogerami/vlogerami." Też tak sądzę: niech się Sokołów broni. Ma do tego prawo, a wręcz obowiązek, by dbać o swoje interesy, ale...
YouTube jest najbardziej zaniedbanym przez social media ninjów serwisem społecznościowym. Ale o tym pewnie wiedziałeś. Przejdźmy zatem do rzeczy, o których mogłeś nie wiedzieć, a o których powinieneś. Choć nie ukrywajmy: to poradnik głównie dla tych, którzy chcą lub już coś tworzą.
I stało się. Mamy kolejny odcinek telenoweli pt. "prawnikiem w b(v)logera". Ale ta sprawa interesuje mnie z dwóch powodów, a raczej dwóch pytań, na które chciałbym znać odpowiedź
Niektórzy sądzą, że przyklaskując topowym blogerom zwiększają i sobie szansę na popularność, na współpracę z największymi markami. Czy to naprawdę tak działa?
Ten wpis dedykuję głównie internetowym twórcom. Ludziom, którzy często potrzebują do swojej pracy zasobów fotograficznych i muzycznych na wolnych licencjach. Jeśli masz to wszystko w jednym paluszku, to szkoda twojego czasu.
Mógłbym popełnić wpis w stylu "10 najgłupszych komentarzy na blogach", ale jeszcze zaczekam. Czuję w kościach, że urodzi się coś fenomenalnego, o czym świat powinien się dowiedzieć. Ale na poczekaniu garść refleksji o jednym typie komentarzy, które wyjątkowo podnoszą mi ciśnienie.
Przy okazji ostatniej dyskusji w sieci na temat metod walki z hejterstwem, dopadło mnie jedno pytanie. Czy oprócz zeszłorocznego wpisu pt.: Wszyscy jesteśmy hejterami, mogę dziś wrzucić do tematu od siebie coś więcej? Coś nowego, pozytywnego, inspirującego? I wtem: ding, dong! Przecież to ja mogę być świetną historią. Ale poczekaj, nie odchodź. Nie będzie karmienia mojego ego.
O tym, że kurwa ma być kurwą, YouTube nie jest wcale taki social, a blogi parentingowe to przewrażliwione mamuśki. Czyli czerwcowy MediafunLAB moim subiektywnym okiem
Facebook nie działa, jest "be", kończy się i w ogóle. Jazgot słychać zewsząd. Od firm na pseudospecjalistach kończąc. Do tej grupy dołączają też pojedynczy blogerzy, których argumenty są dla mnie mało przekonywujące. Ale od początku. Temat zainicjowany przez Podróżnickich, podchwycony...
Pamiętam bardzo dobrze, jak w PRL-u po ulicach Warszawy jeździły furmanki. Jako młody gówniarz zawsze się zastanawiałem, po co koniom takie czarne łatki przy oczach. Dziś furmanek na ulicach dużych miast nie widuję. Ale klapki na oczach? Jak najbardziej! O...
To bardzo nietypowa reklama. Nikt mi jej nie zlecił i nie opłacił. Ba, ja sobie nawet sam wszystko opłaciłem. I wiecie co? To było najlepiej wydane 300 zł w moim życiu na takie usługi. Jeśli chciałbyś w przyszłości skorzystać z usług innej firmy w tym zakresie, skonsultuj się wpierw z lekarzem lub farmaceutą, gdyż jakikolwiek inny wybór może być oznaką braku logicznego myślenia oraz wiedzy, że "Z" jest pierdylion lat do przodu od konkurencji.
Bloger w konwencji ad-free vs bloger zarabiający. Czy ta różnica robi różnicę?
Bez prostych, żeby nie powiedzieć prostackich instynktów, twórcy reklam nie są w stanie wymyśleć nic atrakcyjnego dla oka i umysłu. Dlaczego? Ze strachu...
To nie będzie grzeczny wpis. Ani trochę. I lojalnie uprzedzam na wstępie, że szkoda czasu czytać dalej, jeśli jesteś tylko facebookowym casualem.
Za każdym razem żywię się naiwnym przeświadczeniem, że po drugiej stronie są ludzie gotowi przeczytać ten tekst od początku do końca. Mylę się?
Minął rok. Nie tylko ten kalendarzowy, ale rok, od kiedy oficjalnie zacząłem pisać tu bełkoty. Niektóre z nich trochę Was poruszyły. No dobra, nawet bardzo. Ale najbardziej cieszy fakt, że mamy podobny gust. Bo te wpisy, z których ja...
No co do cholery podkusiło organizatorów, by w tegorocznej edycji konkursu na Bloga Roku w kategorii "lifestyle" obsadzić Annę Muchę?

Kolekcjoner wyrafinowanych doznań, urodzony wrażliwiec, twórczy buntownik z powołania. Łamanie konwencji, bezkompromisowy, frywolny przekaz to moje największe narkotyki. Lubię się intelektualnie spocić, kocham stand-up i wyborne alkohole. Piszę tu, bo lubię, bo świat budzi we mnie potrzebę niepoprawności. Moja definicja szczęścia to sprostanie swojej wyobraźni. Jeśli twoje życie wypełnia ocean złudzeń i grzecznych schematów, to niestety nic tu dla siebie nie znajdziesz.

Bez tych wpisów dalej się nie ruszaj