Comment on Towarzyską zalej gadatliwym, dodaj energicznego i wymieszaj ze spontaniczną by orszulie.

Guacamole!!!!
Swiezutkie pomidorki, dojrzale avocado, odrobina drobno posiekanej cebulki i cale mnostwo soku z cytryny, wszystko nieco poturbowane i zmieszane widelcem oraz przyprawione sola i pieprzem. A do tego: naczosiki (wlasnie, ze spolszcze ich nazwe) o smaku chili z polki (powaznie!) ze zdrowa zywnoscia 🙂 No i…. piiiiiiiwko! Moj przepis na pieknisty wieczor z przyjaciolmi :p

Recent Comments by orszulie

Hacked By Sxtz
A co jesli… wkurwienie poteguje kolejne, ktore wyzwalajac jeszcze jedno a po nim kolejne, wzmaga w niektorych chec dania komus w morde? Heh, niczym szkatulkowa opowiastka jakiejs przeslicznej szeherezadopodobnej niewiasty, kumulacja napiec wyzwala jezykowopodworkowy belkot. Zatrzymanie tej pnacej sie szalenie energii i zwrocenie jej, jak mowisz – do srodka – to dopiero sztuka sztuk! Nie wiem co dobrego moze mi przyniesc taki mega wkurwa ale czasem… czaaaaaaasem trzeba go wyrzucic… oddac wkurwiaczowi ze wzmozona sila, ktora sprawi niewyrazona ulge. Prostote tej mojej dziwnej teorii utrudnia warunek: posiadanie takiej umiejetnosci, ktora sprawi, ze owo oddanie komus pieknym za nadobne powinno byc max wyrafiniwanie lepsze, bardziej kunsztowne i bardziej poprawne. Cos, co zapewni nam zero odpowiedzi, opad szczeki z trzaskiem na lustrzany blat i sprawi, ze to, mentalne oczywiscie, danie w morde ozywi w nas nowe poklady energii wzbogaconej o rownie mentalne „pocaluj sie w dupe wkurwiaczu” :p Heh, tylko czasem niestety, ale przynosi ulge. Stosowane czesciej niz czasem – robi z nas madralinskich, zadzierajacych nochala hipokrytow. Ale kaman… wszyscy mamy na to ochote :p


9 męskich cech, których najbardziej pragną kobiety
Stanowczosc… mmm… zdecydowanie (!) i pewnosc przenikajaca kazdy gest i slowo (wlasnie w takiej kolejnosci, bo w gestach nam sie lepiej odrobine czyta :p). Mnie od zawsze pociagala inteligencja i to ta nieprzecietna, bo ktos kiedys w szowinistycznie piekny sposob powiedzial, ze szukamy inteligentniejszych od siebie facetow… i zgadzam sie. To nieco stereotypowe myslenie zawiera owo basniowe ziarnko prawdy… moze wiecej 😉 Uroda to faktycznie bardziej drugorzedna sprawa, kiedy zadziala obustronne przyciaganie i magiczne „chce” wedrze sie w mysli – wiekszosc cech traci wowczas znaczenie. Moze stad wlasnie… zakochujemy sie a po jakims czasie i z pomoca pamietnika probujemy po latach odtworzyc swoj pierwotny tok myslenia… heh. Ostatecznie twoja autopsja po czesci odzwierciedla rzeczywistosc choc od kazdej reguly… ano! Tak czy siak, jesli wierzyc doswiadczeniu – uroda chwili mija, gdy jej pielegnacja znikoma. Nie pomoze cale wojsko swietnych, porzadanych cech kiedy swiadomie przestajemy je zauwazac. To co wtedy… tworzyc nowe? A lista sie wydluzy… 😉


Mamy więcej rozwodów? To przez kobiety!
W obliczu rozpadającego się związku te wszystkie powody tracą nieco na znaczeniu. Oczywiście nadal funkcjonują w mentalności jako może zapasowe, wytłumaczalne i racjonalne przyczynki….. bo przecież: nie kochamy się już, trudno nam się dogadać, lepiej nam bez siebie, samodzielność oznacza więcej wolności a poza tym – i tak lepiej czujemy się oddzielnie. To przyzwyczajenie i to przede wszystkim poczucie, że nuda zabiera nam codzienność i zakrawa na depresyjne stany okołorozwodowe… Moje małżeństwo się rozpada – dlatego komentuję ze stanowiska głównej zainteresowanej – „udokumentowane”, „udowodnione”, „statystycznie najczęstsze” powody rozstań są wygodniejsze, bo stanowią źródło wymówek. A trzeba pamiętać przecież, że póki nie naprawisz sama cieknącego kranu, nie wniesiesz cholernie ciężkich zakupów, nie zyskasz komfortu w byciu samą i bez „oparcia” – samodzielność i wyemancypowanie mało będą oznaczać, pozostaną teorią, której trzeba stawić czoło. Czy jednak rozpoczęty dawno ruch sufrażystek sprostał wymaganiom dzisiejszych feministek? Może tylko stanowił podstawę groźnego gender, które zawsze jednak w nieco opóźnionej formie przedziera się przez granicę kochanej Polski. Rozwód – rozwodem, walka – walką, a sprawiedliwość musi być po…. no właśnie – po której stronie?


Nosisz buty emu? Błagam, nie podchodź do mnie!
hih! Najpiękniejsze i najzacniejsze to tylko, że wielbicielki ’emulców’ pochowały się szybko z zadartym nosem eksponując niemo swój stanowczy foch 😛 I nagle… „jak one się nazywają?” albo „tez ich nienawidzę”, zatem opozycja emu się ci tu wykształciła piękna 🙂 Noszę! Wygodne ale nieatrakcyjne; piękne ale brzydaczne; bosko łatwonoszące się ale zniekształcające kobiecą delikatność 😀 A co! Czasem trzeba na opak, czasem odrobinka faszyn from raszyn dla uśmiechu innych a czasem dla irytacji. I wiem wieeeeeem – facetowsko niefajno, bo rażąco paskudno. Ot – i feminizm pryska w obliczu waszych spojrzeń :/ w szpilki dziewczęta i do boju! Coby oczu nie dręczyć 🙂 Dołączam właśnie do zaczytywania się – lubię stanowczość i opinii kreowanie. Fajno piszesz 🙂