Oczywiście, gdybyś mi powiedział, że nie musi, przyznałbym ci rację. Ale wówczas za pół roku związek podłączycie do respiratora, a za rok pójdzie do piachu. Jeśli uważasz, że powinieneś spełniać zachcianki kobiet i rozpieszczać z pozycji „wszystko dla ciebie, kochanie”, bo wtedy szybko zyskasz jej uznanie, to jesteś w grubym błędzie, z którego chętnie cię wyprowadzę.

Stabilizacja? Nie, dziękuję

Kiedy słyszę od kobiety, że szuka w związku stabilizacji, przed oczami pojawia mi się posuwisty krok pensjonariuszy domu spokojnej starości. Stabilizacja to dla związków współczesny Cyklon B. Skryty zabójca, który stał się grząskim fundamentem myślenia o idealnym połączeniu kobiety i mężczyzny na wieki wieków.

Czego ludzie przeważnie szukają w związkach? Spokoju, pewności jutra, poczucia bezpieczeństwa – zupełnie jak Bozia przykazała. I głęboko wierzą (czytaj: złudnie sobie wmawiają), że to synonimy dobrego mariażu.

Tymczasem nie potrafią zrozumieć, że idealny związek to taki, który przez cały czas utrzymany jest w swoistym preludium. Czyli w tej fazie, gdzie panuje bardziej diabeł niż Bozia. Gdzie szczypta niepewności okraszona jest adoracją, a niedostępność miesza się z garścią nienawiści i pożądania. I gwarantuję ci, że w tych niby dobrych związkach będziesz prędzej niż później tą dobrocią rzygał.

Mężczyzna intryguje kobietę w takim stopniu, w jakim ona czuje, że nie ma go w 100 proc. A żeby do tego doprowadzić i utrzymać (jednocześnie uśmiercając nudną stabilizację) kobieta musi mieć świadomość, że facet ciągle stawia przed nią nowe wyzwania.

Chcesz ją zanudzić? Zacznij ją rozpieszczać

Dobry związek jest wtedy, kiedy kobieta żyje w przekonaniu, że facet od niej odejdzie, jeśli nie sprosta jego wymaganiom i oczekiwaniom, niż wtedy, kiedy traktujesz ją jak młodszą siostrę.

Zawoź i odwoź wszędzie, dzwoń o północy i pytaj, czy ma wszystko, czego potrzebuje. Gotuj, zabieraj do restauracji, szykuj wspaniałe, całonocne uciechy bachusowe. Wtedy oczywiście bardzo szybko poczuje, że ci na niej zależy, że się nią opiekujesz, że dbasz, że czuje się bezpieczna. I wtedy równie szybko się zorientuje, że ma wszystko bez wysiłku, bo latasz wokół niej jak teściowa przy wyrodnej matce.

Najpewniej niektórym leniwym niewiastom będzie to z początku bardzo schlebiało. Ale kobieta na dłuższą metę nie potrzebuje opiekunki jak do małej dziewczynki. Jeśli nie będzie z tobą z wyboru (bo jesteś ciągle dla niej wyzwaniem), tylko z przyziemnej potrzeby (bo np. nie stoi finansowo na własnych nogach), szybko stanie się twoim popychadłem, a nie kobietą, która się rozwija i wciąż cię pożąda. Wciąż czeka, że znów dasz jej wędkę i pokażesz, za czym się teraz powinna uganiać i co jej ucieka sprzed nosa.

Nie zaczynaj od postawy „dla ciebie wszystko, kochanie”. Stawianie warunków świadczy o twoich możliwościach. Jeśli nie stawiasz wyzwań, nikt nie będzie cię szanował. Wystarczy, że uzna cię za stałe i pewne miejsce w swoim życiu, a możesz zacząć kopać grób tej relacji. Stawianie wyzwań oznacza także wprowadzanie odrobiny niepokoju.

Mentor, nie król

Faceci bardzo mylnie sądzą, że kobiety przeważnie oczekują spełniania wszystkich ich zachcianek. Bo skoro potrafi zadbać o wszystkie kobiece potrzeby, to znaczy, że ma coś z tego prawdziwego mężczyzny, która na nią zasłużył. Masz, kupiłem ci. Masz, zrobiłem ci. Masz to, masz tamto, masz siamto. Jak z małym dzieckiem. Wychowujesz pacynkę, a nie rozwijasz kobietę.

Ona oczekuje, że będziesz dla niej mentorem, dobrym przewodnikiem. Ale takim, który stawia nowe cele, wymagania i oczekiwania. Kobieta musi czuć, że panujesz nad sytuacją, kiedy się rozwija i podejmuje decyzje. Ale musi również mieć świadomość, że jesteś mężczyzną, który potrafi zrobić dla niej wszystko albo kompletnie nic, jeśli na to nie zasłużyła, nie podejmując rękawicy.

W stabilizacji jest stagnacja. Ludzie muszą mieć przed sobą ciągle nowe wyzwania, żeby się rozwijać. Kobieta, przed którą wypiętrzą się różne zadania i próby sił od faceta, nie będzie miała ani głowy do zdrady, ani do zwykłego odejścia.

Zbyt często zaklinamy rzeczywistość, złudnie dążąc do jakiejś ogólnożyciowej stabilizacji. Kiedy ją osiągamy, nagle dociera do nas, że jest nudno, że nie ma już tego, co było na początku. Niewiele osób potrafi z takiej sytuacji wyciągnąć jednego, bardzo ważnego wniosku. Nawet jeśli podświadomie chcemy bardzo dążyć do kolejnego etapu stabilizacji, to dobry związek jest wtedy, kiedy ciągle pozostaje na pierwszym etapie. Kiedy są burze, niepewność, wyzwania, niepokój i niedostępność.

 

In this article

Join the Conversation

12 comments

  1. Ania Odpowiedz

    Twój wpis, drukuję i podrzucam mężowi. Zgoda? 🙂
    Owszem, lubimy być rozpieszczane, ale bez przesady. Chcemy adrenaliny, poczucia, że coś możemy stracić. I to działa w obie strony. Więc jeśli jest to w naszym związku, nie szukamy kogoś obok, dzięki komu odżyłyby te uczucia.

    P.S. Kurcze, wokół mnie wszystkie koleżanki mają- grzecznych facetów, praca i od razu do domku. Mówią, że są szczęśliwe. Myślałam, że tylko ze mną jest coś nie tak, bo chcę czegoś więcej i więcej …

    View Comment
    1. Kamil Newczyński

      No właśnie, mówią, że są szczęśliwe. A problem właśnie polega na tym, że kiedy są z tej stabilizacji szczęśliwe, to facet zaczyna się tym nudzić, często nie daje o tym wprost znać i szuka zmian. I zmienia najczęściej… kobietę.

      View Comment
    2. Ania

      Ewentualnie sytuacja może dotyczyć kobiety. Kiedy załóżmy ma męża, dom i wszystko jest takie milutkie, przytulne, przewidywalne. Facetowi to odpowiada, kobieta po pewnym czasie czuje jednak, że życie ucieka jej m. palcami i wie, że skoro ma dopiero dwadzieścia parę lat, to chciałaby jeszcze mnóstwo przeżyć, zobaczyć, usłyszeć. Namawia do zmian męża. Przecież kiedyś był taki nieprzewidywalny, szalony…On teraz jednak uważa, że to jakiś jej wymysł, głupota, absurd. Skoro było im ‚dobrze’ tyle lat, to po co nagle zmiany? Przecież ma na karku prawie trzydziestkę, jest poważanym mężczyzną na poważanym stanowisku… Ona odsuwa się od niego, czuje większą więź z przyjaciółmi czy nawet nowo poznanymi ludźmi, niż z mężem. Czuje radość i energię poza domem niż w nim. Słyszy opinie, że kobieta nie powinna się tak zachowywać… Małżeństwo powoli umiera śmiercią naturalną..

      View Comment
  2. AnnaValetta Odpowiedz

    Najpierw się we mnie zagotowało, bo kobieta potrzebuje stabilizacji, a potem wzięłam głęboki oddech, przeczytałam tekst jeszcze raz i … masz rację – a przynajmniej częściowo (nie wymagaj bym przytaknęła całości).
    Mogę mówić tylko za siebie.

    Z jednej strony zaufanie do partnera to podstawa – i możesz mi wierzyć bez tego związek nie będzie udany. Zazdrość, niepewność – nie do końca tędy droga.
    Ale.. Podoba się innym? Irytujące, prawda? Jakaś koleżanka zaprosiła go na piwo? Zazdrośnica wychodzi błyskawicznie.
    Natomiast cholernie ważna jest świadomość, że można drugiej stronie ufać, że Cię nie zdradzi. Funkcjonowanie w takiej niepewności nie da nic dobrego.

    Ale jak najbardziej przychylam się ku stwierdzeniu, że związek musi być … stymulujący.
    Dosłownie!
    I nie dotyczy to tylko „ciała”, ale i „głowy”. Przewidywalność, monotonia i nuda, kończą się z reguły wegetacją. Lekceważeniem. I brakiem szacunku.
    I dotyczy to obu stron. Nie da się raz zdobyć, odfajkować i spocząć na laurach. I niech nikt mi nie mówi, że życie weryfikuje. Owszem – nas weryfikuje. Jeśli nam nie zależy to szukamy wymówek, gdy chcemy to po prostu to robimy.
    Zaintrygowanie, ciekawość, pasja … to jest ważne, to jest potrzebne!
    W tej chwili trochę za dużo emocji się we mnie kotłuje, bym mogła pisać o tym na spokojnie. Ufff…

    View Comment
    1. Kamil Newczyński

      „Przewidywalność, monotonia i nuda, kończą się z reguły wegetacją. Lekceważeniem. I brakiem szacunku.” O tak, tak! Właśnie tak, zwłaszcza to ostatnie, którego już nie chciałem za bardzo podkreślać we wpisie. Stawianie wyzwań wzbudza szacunek. Doceniasz wszystko o wiele bardziej.

      View Comment
  3. Nika Odpowiedz

    Święte słowa. Jeszcze nikt nigdy nie uszanował czegoś, co dostał za darmoszkę.
    Ja o sobie mogę powiedzieć, że gdy widzę, że facet staje na głowie, żeby mi się przypodobać, ze wszystkim się zgadza, we wszystkim pomaga, jest na każde skinięcie palca, ja się zaczynam nudzić albo budzi się we mnie zwykła agresja.

    View Comment
  4. Introversja Odpowiedz

    Gdybym nie znała Twojej twarzy, zaczęłabym teraz podejrzewać, że jesteś moim mężem..:D. Znam to wszystko z autopsji i potwierdzam, że działa, choć bywa niekiedy baaardzo irytujące ..

    View Comment
  5. Kinga Odpowiedz

    no i właśnie odkryłam, że jestem jedną z nielicznych szczęściar, która miała okazję trafić na taki oto okaz 🙂 potwierdzam, jego metody sprawdzają się w 100 % 🙂

    View Comment
  6. Fitnesowiec Odpowiedz

    „Dobry związek jest wtedy, kiedy kobieta żyje w przekonaniu, że facet od niej odejdzie, jeśli nie sprosta jego wymaganiom i oczekiwaniom, niż wtedy, kiedy traktujesz ją jak młodszą siostrę.”

    Bardzo dobry. Wtedy nigdy nie ma, że głowa boli i obiad się nie ugotował! 🙂

    View Comment
  7. Basia Odpowiedz

    Moim zdaniem wszystko zależy od tego, czego ludzie szukają w życiu i jakie mają wartości. Ja szukałam stabilizacji, bezpieczeństwa i „nudy” (choć uważam, że dobry i szczęśliwy związek nigdy nie będzie nudny w faktycznym znaczeniu tego słowa). Udało mi się znaleźć partnera, który ma dokładnie takie samo podejście. Nie mamy potrzeby stawiać sobie wzajemnie wyzwań w związku. Starczą nam wyzwania zawodowe czy te związane z pasjami (komputery, blogowanie, taniec). Dzięki temu rozwijamy się bez dodatkowych stresów, a dom jest naszą oazą spokoju. W dodatku automatycznie dbając o związek, wspólne zadowolenie i codzienną porcję szczęścia w nim, sprawiamy, że nie jest on „nudny” i bezbarwny.

    View Comment
  8. Gosia Odpowiedz

    Swietny artykul 🙂

    View Comment
  9. KarolinaK Odpowiedz

    Bzdury

    View Comment