Od początku roku pochłonąłem wszelkiej maści przepowiednie o widokach blogosfery w 2015 roku. I jak ciężko zarzucić im, że są wyssane z palca, tak do większości podchodzę z lodowatym dystansem. Z jednego powodu. Nie jestem zwolennikiem ślepego podążania za lansowanymi trendami, jeśli mają ci służyć za główny budulec drogi do sukcesu.

Hordy blogerów zauważyły, że skoro Instagram jest trendy, to oni też tam powinni być. Nie twierdzę, że nie. Ale owczym pędem zaczęli wylewać swoją zupę informacji licząc, że podążanie za modnym nurtem zbliży ich do sukcesu. Nie zbliży dopóki nie zrozumieją, że najwięcej z tych trendów wyciskają ci, którzy stali się medium.

Nieważne, co się mówi

W latach 60. ubiegłego wieku, kanadyjski teoretyk komunikacji Herbert Marshall McLuhan, ukuł teorię, która dopiero współcześnie (zwłaszcza na nowych mediach) odciska się najmocniej.

„The medium is the message” (Środek przekazu jest przekazem sam w sobie).

Uważał on przy tym, że środkiem przekazu (czyli medium) jest nie tylko telewizja czy radio, ale także telefon, dom, samochód, a nawet ubranie. A co to ma wspólnego z sukcesem w blogosferze?

Zastanawiałeś się kiedyś, jak to się dzieje, że jesteś w stanie powiedzieć dokładnie to samo (albo nawet jeszcze lepiej) niż jakiś ekspert, dyżurna głowa od spraw transportu w mediach lub celebryta, ale to twoje myśli i słowa pozostają niezauważone? Przecież mówicie dokładnie to samo, a niekiedy dopada cię nawet przekonanie, że jesteś mądrzejszy i powiedziałbyś o wiele ciekawiej.

McLuhan uważał, że treść (czyli to, co mówimy) jest sprawą drugorzędną. O wiele mniej istotną, niż sam środek przekazu, który kontroluje i kształtuje zakres oraz formę ludzkiej działalności. I co ważne, staje się „przedłużeniem” nas samych, któregoś z naszych zmysłów, bądź ich różnorodnego zestawienia. Wniosek?

Nieważne, co się powie, ważne, kto to powie. 

Dlatego jeśli jesteś twórcą internetowym, blogerem, chcesz odnieść sukces (lub być popularnym w internecie) , musisz zrozumieć jedną ważną rzecz.

To ty jesteś najważniejszy i to ty musisz sam w sobie stać się medium. Ty z krwi i kości środkiem przekazu, Ty jako medium (twoje ubranie, styl życia, światopogląd, rzeczy, miejsca, podróże). A nie blog, fan page, konto na Insta lub YouTube. Bo one dziś są, jutro ich nie będzie. Świat jest dynamiczny, trendy przemijają, ale ty przetrwasz (ze swoim nazwiskiem, pseudonimem, spójną opowieścią). Na popularnym blogu króluje osoba, która przetrwa bez niego.

Szybko się o tym przekonasz, zadając sobie pytanie: jak odnajdujesz popularny blog w Google? Najczęściej przez temat, czyli słowa kluczowe. Ale przy jakich zostajesz na dłużej? Przeważnie przy takich, do których to sam autor (on jako medium, a nie treść) przekonała Cię najbardziej.

I tu, i tu, i tam

Przy wszystkich przewidywaniach na kolejny rok zabrakło mi także jednego słowa-klucza: transmedialność. Najlepiej zrozumiesz ją na przykładzie mrocznego rycerza.

Dlaczego Batman stał się medium? Bo wyszedł poza swoje naturalne środowisko, jakim był komiks. Przeniknął do klocków Lego, do filmów, seriali, gier komputerowych. Nieważne, gdzie i jak pojawi się w przyszłości, będzie rozpoznawalnym medium, środkiem przekazu sam w sobie.

I to samo dziś wyróżnia najlepszych, popularnych blogerów, odnoszących sukcesy i zarabiających na swojej działalności. Są transmedialni. Potrafią świetnie przenieść samych siebie na inną płaszczyznę i być skutecznym bez bloga. Wesprzeć twarzą akcje charytatywne, napisać książkę, poradnik, wpis na bloga marki, poprowadzić program, wystąpić na evencie, skomentować wydarzenia w mediach, być inspiracją do newsa.

Ale jeśli uważasz, że transmedialność to wrzucenie fotki na Instagrama z automatycznym udostępnieniem na Facebooku, to jesteś w błędzie, z którego chętnie cię wyprowadzę. Transmedialność to nie kopiowanie. To umiejętność adaptacji siebie w zupełnie innym miejscu i kontekście.

Im skuteczniej potrafisz działać poza swoim blogiem, tym bardziej jesteś transmedialny i tym bardziej stajesz się w ten sposób medium. Medium, którego ludzie będą chcieli słuchać, inspirować się, cytować. Nieważne, co powiesz. Bo ważne, że powiedziałeś to ty.

Wówczas możesz ślepo podążać za trendami, bo ludzie pójdą za swoim ulubionym medium wszędzie tam, gdzie ono się pojawi.

A skoro już dotarłeś do końca, polecam Ci jeszcze dwa wpisy, które dobrze uzupełniają ten temat. Przeczytaj je koniecznie:
Jak rozpoznać najlepszych blogerów?
To może być twoja najlepsza inwestycja

In this article

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Chcesz być na topie? Musisz stać się medium"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Karol Gajda
Gość

Kamil, a gdybyś miał wskazać 3 serwisy, które w ciągu najbliższych 5 lat osiągną w Polsce szczyty popularności, to które byś wymienił?

Nie liczę Youtube`a i Instagrama, bo to już się dzieje.

View Comment
Karol Gajda
Gość

Przyglądam się na bieżąco. Poza tym Gary Vaynerchuk trąbi o nich tak często, że nie sposób ich pominąć 🙂

Sęk w tym, że trendy zza oceanu nigdy nie przekładają się 1:1 na nasz grunt.
U nich Twitter bije Facebooka na głowę, a najwyższe konwersje z przekierowań notuje Pinterest. U nas Facebook panuje niepodzielnie, a z konwersjami zdecydowanie lepiej od Pinteresta radzi sobie np. Tumblr, o którym nadal bardzo mało się u nas mówi. Moim zdaniem niesłusznie.

Nie chodziło mi o jakieś twarde deklaracje. Miałem po prostu nadzieję, że masz swoje typy w tej kwestii.

View Comment
AniaG
Gość

Kamil, pierwszy raz jestem u Ciebie, ale nie ostatni.
Bardzo fajnie piszesz i w 100% się zgadzam, że dzisiejszy internet to osobowość. Musisz, że tak powiem umieć się sprzedać, jeśli akurat w tej materii zależy Ci na sporym sukcesie.
Choć wiadomo jedni sukcesu pragną, inni robią coś tylko dla czystej przyjemności.
Pozdrawiam Ania G

View Comment
Aleksandra Foryś
Gość

Kamil. Dobry, soczysty i inspirujący tekst.
Dzięki.
Teraz tylko trzeba pracować nad byciem zarazem spójnym ale i elastycznym.

View Comment
wpDiscuz