Jeśli wrzucisz do Google frazę „stracone okazje”, na jednym z pierwszych miejsc odnajdziesz stary wątek na forum o tym, że każda kobieta ma coś z dziwki. Bo każda kiedyś tam myślała o jednorazowej przygodzie za plecami partnera. I że to prawda, tylko głęboko ukryta w podświadomości. Autorka wątku wyznaje otwarcie, że żałuje zwłaszcza przegapionej okazji na seks z przystojnym murzynem (bo czuła na kilometr, że musiał być w tym niezły).

Kolejna uczestniczka dyskusji doradza jej, żeby w ramach pokuty znalazła innych 10 murzynów i się z nimi bzyknęła. I jak nie jestem zwolennikiem odkręcania seksualnego wentylu byle gdzie, byle jak i z byle kim, tak jej porada idealnie wpisuje się w mój sposób myślenia o straconych okazjach. Jeśli tylko dotrwasz do końca wpisu, zrozumiesz, że relacje międzyludzkie to tylko wyśmienite preludium.

Niewolnicy przeszłości

Czytałeś książkę pt. Dallas ’63? Jeśli nie, zrób to koniecznie. To Stephen King w najlepszym wydaniu sprzed kilku lat. Ale mówię o tym tytule z innego powodu. Znajdziesz tam niebywale ujmujący fragment, który w ostatnich miesiącach posłużył mi jako ważny element do rozwikłania kluczowych sfer na życiowej układance.

„Głupota jest jedną z dwóch rzeczy, które najlepiej widzimy z perspektywy czasu. Drugą są stracone okazje.”

Brzmi znajomo? Aż trudno bardziej się nie zgodzić? Patrzysz niekiedy w lustro. Widzisz siebie i rozmyślasz, co by było, gdyby (?). Stajesz się niewolnikiem przeszłości, obwiniasz siebie (albo też innych). Ktoś zza pleców wciąż ci szepcze: „no, widzisz, co przegapiłeś? Trzeba było wtedy zadziałać, a nie czekać.”

Tak właśnie wygląda perspektywa czasu. Jest jak ultra-skuteczna tabletka, która rysuje w twojej głowie punkt odniesienia. Czasem tak brutalnie, że nie możesz sobie wybaczyć.

Problem polega jednak na czymś zupełnie innym. O ile perspektywa czasu świetnie pokazuje ci stracone okazje i ewentualny bilans, tak równie wyśmienicie zamienia się w bagno. W coś, co cię skutecznie unieruchamia i czyni bardziej zachowawczym (albo jeszcze bardziej ryzykownym). A od takich zachowań do życiowej katastrofy jest już bardzo blisko.

Mówienie o straconych okazjach to domena słabych. Idealne świadectwo niewolników przeszłości. Ludzi, którzy karmią się tęsknotą z dnia wczorajszego, jak Olivier Twist miską kleiku. A co najgorsze, nie zdają sobie sprawy, że najbliższe lata przyniosą im tyle samo okazji, co ubiegłe.

Kto ci podwędził okazję?

I na tym właśnie polega cały trik z niewykorzystanymi okazjami. Czy gdyby autorka wątku na forum spłodziła kolejne sytuacje i je wykorzystała, tak bardzo rozmyślałaby nad straconą wcześniej? Wątpię. Ta niewykorzystana byłaby niczym w obliczu wyrafinowanego kreowania i wykorzystywania następnych. Świat jest zbyt duży, ilość interakcji między ludźmi zbyt częsta, by sądzić, że nigdy więcej nie będziesz mieć taaakiej szansy.

Są dwa główne powody, dla których nie wykorzystujemy okazji i tak bardzo nad nimi później rozmyślamy. Po pierwsze, na większość z nich nie jesteśmy przygotowani, bo przeważnie najlepsze rzeczy w życiu dzieją się przez totalny przypadek. Po drugie, większość ludzi porusza się codziennie po dość utartych szlakach w obrębie tych samych osób.

I kiedy sprzed oczu ucieka ci króliczek, który bardzo rzadko pojawia się w twoim życiu, plujesz sobie mocno w brodę (no bo kiedy znów pojawi się taki króliczek? Za rok, może dwa?). Tak myślą tylko słabi i mało pewni siebie ludzie, którzy na własne życzenie izolują się od kolejnych okazji, użalając się nad straconą. Dla całej reszty stracone okazje nie będą miały na nich żadnego wpływu.

Dlatego kreuj w życiu sytuacje. Sam dla siebie. Nie czekaj, aż sytuacja przyjdzie do ciebie (albo że czekasz na lepszą). Im więcej ich sobie stworzysz, tym szybciej zapomnisz o straconych z przeszłości. Ale cokolwiek będziesz robił, pamiętaj o jednej radzie, którą chcę ci dać na sam koniec. W życiu nie ma straconych okazji. Ktoś inny wykorzystał te, które ty przegapiłeś.

In this article

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "A miałam taką okazję. Z przystojnym murzynem!"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kinga
Gość

Udana rehabilitacja i przerażająco trafiona w czasie 😉 to ważne by pamiętać, że przeszłość należy zostawić historykom, przyszłość wróżbitom, a skupić się nad tym co tu i teraz

View Comment
Edyta
Gość

Haha. Dobre. Ja swoja okazje wykorzystalam na maksa (o ile mojego meza mozna nazwac okazja). To byl wlasnie impuls. Teraz moze bym sobie plula w brode, a tak postawilam wszystko na jedna karte i jestem tu gdzie jestem. I mam to co mam. Dokladnie jak napisales sam sobie wybierasz okazjie i robisz z nimi co chcesz. Nie tylko w kwestii meza, zony.
Pozdrawiam Edyta

View Comment
ChicaMala
Gość

Ja to w ogóle uważam, że wspominanie straconych okazji jest bez sensu. Po pierwsze, bo tracisz czas na rozmyślanie o przeszłości, który z powodzeniem można poświęcić właśnie na znalezienie lub stworzenie nowej okazji. Po drugie zaś, niezależnie od ilości czasu spędzonego na rozpamiętywaniu, nie da się cofnąć czasu i naprawić błędu. Natomiast po trzecie – nic nie dzieje się bez przyczyny i widać lepsze dla nas było podjęcie takiej decyzji. Tylko do zrozumienia ostatniego trzeba mieć jeszcze odpowiednie podejście.

View Comment
Jaddi
Gość

Dobry tekst i ma coś w sobie z prawdy stracone okazją są wypominane tylko dlatego że nie miało się jaj na zrobienie tej pewnej rzeczy w danym czasie. Natomiast narzekanie na to tylko taki samopomagacz i w większości przypadków te osoby nigdy już nie zrobią tego czy tamtego. W ogóle to ja nie lubię narzekania bo to do niczego nie prowadzi.

View Comment
Joanna
Gość

Każda kobieta ma w sobie coś z dziwki, to prawda. Każdy ma w głowie marzenia i plany, wystarczy je zrealizować, ot co. Nie każdy ma ku temu jaja, to fakt. Ale jeśli chwyci się wiatr w żagle – szybko można wypłynąć na wielkie morze doznań i rozkoszy…

View Comment
Patrycja
Gość

Wyzbywałam się tej przypadłości i staram się nie miewać „niewykorzystanych okazji”. Polecam – jakość życia gwałtownie wzrasta.

View Comment
wpDiscuz