W każdej polskiej rodzinie są jednostki, które zdradziły, zawiodły i karmią się nadzieją na odzyskanie zaufania. Bliskim łatwiej wybaczamy, niż obcym, pijanym kierowcom. Ale oni też chcą mieć drugą szansę, proszą o sprawiedliwy wyrok, żałują. Możesz im to dać, ale tylko pod jednym warunkiem. Nie przerośnie cię pewna rola, w którą automatycznie wtedy wchodzisz.

We wpisie pt. „Może najwyższy czas, żebyś zmienił znajomych?” pisałem o tym, co się dzieje, kiedy bagatelizujesz osoby i rzeczy, wywierające negatywny wpływ na twoje życie. One nie są silne same sobą. One są silne twoją ignorancją. Jeśli zostawisz w swoim otoczeniu wronę, a ona zacznie krakać i wydłubie ci oko, to nie dlatego, że jest silna sama w sobie. Tylko dlatego, że ty jej na to pozwoliłeś.

Jeśli zerkniesz na dowolny artykuł w sieci o wyroku na pijanym kierowcy, który uśmiercił w sekundę 6 osób, to szybko zauważysz jedną rzecz. Większość osób w komentarzach uważa, że wyrok jest zbyt niski. Opluwa tak skazanego, jak i sędziów.

O ile emocje podpowiadają mi to samo, o tyle zdrowy rozsądek zawsze nakazuje mi zadać jedno pytanie. A na co Ty, drogi komentatorze, ostatnio komuś pozwoliłeś? Jaką patologię zignorowałeś, na co odwróciłeś wzrok?

Oczywiście, możemy dyskutować, czy za (nie)umyślne spowodowanie wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym powinno grozić 10, 12, 25 lat czy może dożywocie. Ale jeśli widzę, że ten sam człowiek został skazany za jazdę po pijanemu już 3 razy (i za każdym razem w zawieszeniu!), zanim za 4 razem zabił po pijaku ciężarną, to zaczynam myśleć inaczej.

Może zostawmy wysokość kar na razie na drugim miejscu i przestańmy najpierw dawać takim ludziom tylu szans na zabijanie? Są czyny, które z całą surowością powinno się karać. Bezwzględnie.

Nie znam osobiście zbyt wielu ludzi, którzy wykorzystali drugą szansę. Prędzej czy później wracają na tą samą drogę. I to wcale nie dlatego, że tacy właśnie są. Oni się tacy dopiero stają, kiedy czują w nozdrzach kuszący zapach przesuniętych granic, na które im pozwoliłeś. I nie musisz być przy tym sędzią. Wystarczy, że jesteś człowiekiem, który nie chce wziąć odpowiedzialności za to, co niekoniecznie dotyczy bezpośrednio ciebie, ale wpływa na twoje otoczenie.

To brzmi jak strasznie wyświechtany truizm. Ale ludzie posuwają się tak daleko, jak daleko Ty im na to pozwolisz. Jeden czyn, jednego człowieka jest sumą braku odpowiedzialności kilku, kilkunastu, czasem setek tysięcy ludzi.

Dawanie drugiej szansy to nie jest tylko efekt empatii czy skłonności do wybaczania. To odpowiedzialność. Podkreślę to jeszcze raz, bardzo wyraźnie: twoja, jedna, wielka odpowiedzialność. To nie jest tak, że mówisz „daję ci drugą szansę, nie zawiedź mnie” i czekasz, przyglądasz się z boku aż coś się w końcu wydarzy. Bo tak jest oczywiście najwygodniej.

Kiedy dajesz komuś po raz drugi zielone światło, to automatycznie stajesz się przynajmniej współodpowiedzialny za jego ew. powrót na tą samą drogę. Sam stajesz się krawcem jego granic, w których się porusza. On sam sobie szansy nie daje. To Ty mu ją dajesz i jeśli go z nią samego zostawisz, zrobi co zechce. W skrajnych przypadkach zabije drugiego człowieka.

Jeśli Cię ta odpowiedzialność przerasta, nie dawaj drugiej szansy.

photo credit: FotoRita [Allstar maniac] via photopin cc

In this article

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Nie dawaj drugiej szansy, jeśli przerasta cię ta rola"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wiktoe
Gość

Jedna z najważniejszych rzeczy, jakie ostatnio przeczytałem. Dzięki Kamil!

View Comment
Daria
Gość

„Dawanie drugiej szansy to odpowiedzialność”. Truizm godny wygrawerowania złotą czcionką. Zapisuję na razie w głowie, bo to jest naprawdę trafne

View Comment
Edyta
Gość
Ostatnio jadac samochodem uslyszalam ciekawa dyskusje na temat kar. Pewniem bogacz wypowiedzial sie, ze dla niego mandat to jak spluniecie i on tak moze sto raz pluc i nic mu sie nie stanie. I wtedy pewni madrzy ludzie doszli do wniosku, ze skoro kary sa za niskie to nalezy je zmienic, skoro zapotrzebowanie na kary z czasem sie zmienilo i zdewaluowalo to nalezy pomyslec nad ich zmiana. Skoro mandat to nic to moze nalezy podniesc stawke i padly dwa pomysly. Pierwszy, ze mandat bedzie w wysokosci od zarobkow tak, zeby ten bogacz jednak poczul, ze jednak bedzie musial przestac pkuc,… Czytaj więcej »
Kornelia
Gość

Popieram w 100% postulat zabierania pijanym kierowcom samochodów. Choć jako prawnik widzę problem naruszania konstytucyjnego prawa własności, uważam, że istnieją dobra wyższe niż własność i należy do nich bezpieczeństwo, zdrowie, życie ludzi. Masz bałwanie auto i dałeś prowadzić pijanemu bratu/komplowi/koleżance? No to masz problem! Krótko i w punkt, zabieranie prawa jazdy to jakaś kpina.

View Comment
Marek
Gość

Zajmowałem się kiedyś kwestią mediacji. To mało znana w Polsce (choć mająca swoje miejsce w systemie prawnym) forma rozwiązywania konfliktów. Jednocześnie jedna z najbardziej pierwotnych. Działa o tyle dobrze, że narzuca konieczność naprawienia szkody przez sprawcę. Spisuje się wyśmienicie w Nowej Zelandii (gdzie zaczęto po raz pierwszy eksperymentować z nią w ramach nowożytnego systemu prawnego) i w wielu krajach Europy. Konieczność zadośćuczynienia ofierze przestępstwa działa wyjątkowo wychowawczo wobec sprawców. Dokładnie na odwrót względem eskalacji środków karnych (która nie działa). To mój kamyczek do ogródka

View Comment
Magdalena
Gość

Piękne słowa. Dają do myślenia.

View Comment
wpDiscuz