Niezmiennie od dłuższego czasu, przy okazji różnych spotkań ktoś mnie pyta, ile czasu zajmuje mi odpicowanie bloga, jakie umiejętności trzeba posiadać i czy to jest trudne?

Wyczuwam wtedy, że ktoś chce ocenić swoje możliwości (uda mi się zrobić samemu, czy jednak oddać specjalistom, albo może lepiej w ogóle się za to nie zabierać?).

Dobra nowina jest taka, że (wybierając tą pierwszą drogę) coraz więcej rzeczy możesz zrobić samodzielnie metodą WYSIWYG (what you see is what you get).

Przypomina to trochę ambitne puzzle. Możesz je ułożyć bez specjalistycznej wiedzy (np. jakiegoś języka programowania), ale wymaga to od Ciebie kilku cech (osobiście uważam, że najbardziej przyda się inteligencja i logika z odrobiną wyczucia estetyki).

Identycznie jest z formularzami zapisu na newsletter w GetResponse. Od najbardziej leniwych wymagają obsługi myszki oraz umiejętności przeciągania elementów metodą „drag and drop.” Reszta to tylko kwestia twojej inwencji twórczej.

30 sekund dla leniwych

W wersji „za dotknięciem czarodziejskiej różdżki” możesz poprzestać na wyborze gotowych formularzy (jest ich ponad 180, posegregowanych na różne okazje, branże i tematykę). Dokonujesz wyboru, zapisujesz i gotowe.

formularz-zapisu

Nie podoba się? A to sobie zmień…

Jeśli jesteś nieco bardziej ambitny, możesz edytować każdy element gotowego szablonu (usuwając to, co ci się nie podoba i dodając własne, zdefiniowane na różny sposób elementy).

Edycja poszczególnych pól (np. pola „imię”, „adres e-mail”) nie różni się niczym od grzebania np. w edytorze tekstowym MS Word. Możesz zdecydować o położeniu, wielkości czcionki, szerokości, wysokości, etc. Wystarczy zmieniać te parametry klikając w odpowiednie pola, odpowiadające za wygląd poszczególnych elementów.

Edycja formularza może być bardzo zaawansowana i nie ograniczać się tylko do dodawania lub usuwania poszczególnych elementów. Korzystając z edytora on-line możesz np. załadować gotową grafikę w nagłówku (dokładnie tak, jak zrobiłem to ja).

edycja-formularz-zapisu

Zrobię po swojemu!

A tak też można. Zaczynasz na gołym polu, budując formularz od podstaw. Przy okazji dużo można się nauczyć i odkryć, nawet jeśli później stwierdzisz, że łatwiej będzie edytować gotowe szablony.

Co ciekawe, możesz na każdym etapie projektowania zapisać swój projekt i wrócić do niego później, bez utraty dotychczasowej pracy.

Na tym kończy się pierwszy krok projektowania.

W kolejnych dwóch etapach decydujesz o kilku ustawieniach oraz o metodzie publikacji. Wszystko jest intuicyjne i niewymagające specjalistycznej wiedzy. Przechodzisz krok po kroku, zaznaczając odpowiednie opcje (np. czy subskrybent ma potwierdzić e-mail klikając w link aktywacyjny, czy nie). Ale jest jedna rzecz, która bardzo mi się spodobała.ustawienia-gr

Subskrypcja przez Facebooka

Przyznam, że trochę czasu zajęło mi zrozumienie, o co tu chodzi. Jeśli włączysz tę funkcję, zamiast prostego formularza zapisu pojawi się tzw. import danych z Facebooka.

import-gr

Sprytne, prawda? Oszczędza czas na ręcznym wpisywaniu danych w poszczególne pola, pobierając twoje imię, nazwisko i adres e-mail z Facebooka. Wówczas klikasz tylko „zarejestruj się” i gotowe!

Na samym końcu (znów tylko ruszając myszką) decydujesz o sposobie publikacji formularza. Jeśli masz całkowity dostęp do strony, kopiujesz gotowy kod i wklejasz tam, gdzie twój formularz ma się pojawić (strona, blog, fan page, inne miejsce w sieci).

publikacja-gr

Dla kompletnych laików, którzy nie chcą nic wklejać, ani umieszczać na swojej stronie, GetResponse przygotowało spersonalizowaną stronę zapisu, na którą możesz odsyłać swoich potencjalnych subskrybentów. Po prostu dostajesz link i tyle.

Trzecia wersja jest mocno burżujska. Jeśli jesteś panem i władcą swojej strony, a brudną robotą zajmuje się ktoś inny (np. administrator), możesz mu od razu z pozycji kreatora formularza wysłać na adres e-mail gotowy kod z poleceniem jego wklejenia na stronę.

Ile więc musisz umieć? Niewiele. Ten proces bardziej wymaga od Ciebie podejmowania słusznych decyzji i zaznaczania opcji, niż grzebania w mało zrozumiałych bebechach, czy stosowania języka programowania. Ale pytanie cały czas zostawiam otwarte: czy to wygląda na trudną robotę?

[box type=”info” width=”100%” ]Wpis powstał dzięki współpracy z GetReponse, którego narzędzia używam i testuję na co dzień. Marka nie ma żadnego wpływu na to, o czym dokładnie piszę, jak piszę i kiedy piszę. Zachowuję pełną niezależność i swobodę wyboru w przedstawieniu testowanego przeze mnie produktu.[/box]

In this article

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
5000
wpDiscuz