Miesięczne Archiwum: Lipiec 2014

Na szczęście obyło się bez reanimacji, ani nawet bez żyły na czole, choć niecierpliwość i bycie wymagającym to moje cechy rozpoznawcze.
Odliczanie do małego szczęścia. Twojego rzecz jasna.
W ostatnich tygodniach zapowiadałem, że wkrótce czeka was wiele dobrego na blogu. Dziś pora na podniesienie kurtyny i garść szczegółów.
Pamiętasz wpis pt. „Jak bardzo nie rozumiesz, co się wokół ciebie dzieje„? Przekonywałem w nim, że ci, którzy nie idą do przodu, przegrywają. Świat jest niezwykle dynamiczny i jeśli za nim nie nadążysz, zadowalając się obecną pozycją lub wiedzą,...
Długo się zastanawiałem, czy w ogóle o tym napisać. Jedyne, co mnie ostatecznie do tego przekonało, to wrodzona ciekawość do eksperymentowania i głębokiej analizy. Nie mam ochoty na powtórkę z zamykania swojego fan page’a. Ale chętnie wrócę do tego...
Straaaaaszne to, normalnie koniec świata. Jak oni tak mogli?! Ja się was pytam: no jak tak można?
Krótko po facebookowej dyskusji o komentarzu, przez który wyrosła mi mała żyła na czole, odkryłem sam w sobie pierwiastek niekonsekwencji. Pisałem przecież, że tak rzadko chwalimy wtedy, kiedy jest dobrze, a rozpocząłem dyskusję o czymś, co nie zasługiwało na moją i twoją uwagę. Pomyślałem więc, że te proporcje trzeba szybko odwrócić i pokazać ludzi, których trzeba stawiać za wzór idealnych komentatorów.

Kolekcjoner wyrafinowanych doznań, urodzony wrażliwiec, twórczy buntownik z powołania. Łamanie konwencji, bezkompromisowy, frywolny przekaz to moje największe narkotyki. Lubię się intelektualnie spocić, kocham stand-up i wyborne alkohole. Piszę tu, bo lubię, bo świat budzi we mnie potrzebę niepoprawności. Moja definicja szczęścia to sprostanie swojej wyobraźni. Jeśli twoje życie wypełnia ocean złudzeń i grzecznych schematów, to niestety nic tu dla siebie nie znajdziesz.

Bez tych wpisów dalej się nie ruszaj