Kiedy słyszę Marysię z Gorzowa oraz innej maści odpryski wojny na jeden samolot i 96 pasażerów, to zawsze mam dziką ochotę zadać dwa pytania. Primo: co ćpasz (bo może to działa równie skutecznie w drugą stronę) i secundo: co dziś chciałeś zrobić, a nie mogłeś, bo czułeś się ograniczony jak uczestnicy marszu z pochodniami?

I ja teraz naprawdę szydzenie odstawiam w kąt. Moja wrażliwość nie pozwala mi przejść obojętnie wobec ludzi, których wołanie o pomoc objawia się w pytaniach rodem z kabaretu. Nawet jeśli na końcu udowodnię im, że to tylko urojony problem.

Więc wróćmy jeszcze raz do drugiego pytania i postawmy je sobie z powagą godną prezesa IPN-u. Co dziś chciałeś zrobić, a nie mogłeś, bo czułeś się ograniczony?

Ponieważ mogę tylko zgadywać, co jest teraz w twojej głowie, otwarcie napiszę, gdzie popłynęły moje myśli.

Ku twojemu zaskoczeniu znalazłem jedno jedyne ograniczenie.

To ja sam.

Tak, jedynym ograniczeniem po 25 latach od obalenia komuny i 10 latach członkostwa w UE możesz być ty sam.

Identyczny syndrom pojawia się też u ludzi, którym drzwi muzeum przytrzasnęły szyję. Głowa i umysł zostały w ekspozycji z okresu zaborów, a ciało swobodnie może napieprzać ile wlezie od Gdyni aż po Giewont.

No ale kiedy ci się uroiło, że jednak z tej Gdyni aż po Giewont nie możesz swobodnie napierdalać ile wlezie tam i z powrotem, to jednak trochę czujesz się ograniczony, prawda? No ja też bym się tak czuł. Bo może zdrówko już nie to, może nie ma kasy, czy coś w ten deseń.

Cały szkopuł w tym, że kiedy nie dostrzegasz, jak sam siebie ograniczasz, próbujesz znaleźć źródło problemu gdzieś indziej (no bo ja? skądże znowu!). Wtedy widzisz tych ludzi, którzy są bogatsi, szczęśliwsi, nie plują grymasami, nie żyją smutnymi nutami historii tylko melodią przyszłości. I to oni Cię ograniczają. Bo ty tak dobrze nie masz. Oni mają, a Ty nie.

Kto więc ogranicza wolność przeciętnego Polaka? Drugi Polak! Ten za bardzo piękny, ten za bardzo szczęśliwy, w końcu ten naćpany prawdziwą wolnością, z której się cieszy. A przecież to zło. Prawdziwe „ZUO”! To źródło wszelkich ograniczeń tych, którzy nie są właścicielami szczęścia i wolności.

Jak to trudno znieść, prawda? Nie ma nawet na to leku. Nikt nie wpadł na pomysł, by dla Marysi z Gorzowa wynaleźć szczepionkę przeciw szczęściu, bogactwu i wolności. Swoboda szczęśliwych ludzi to przyczyna zniewolenia i ogranicza tych, co cały czas walczą. Naprawdę, definicja godna pierwszego hasła w encyklopedii absurdów.

Czasami mam wrażenie, że ta wolność jest dla niektórych jedną wielką karą, z którą muszą walczyć. Bo oni chcą mieć swoją wolność. Nie twoją, nie naszą, nie wspólną, europejską. Tylko ich wolność, w ich definicji, utuczoną w ich kotylionach.

Czuję się dziś uzależniony od niczym niewymuszonej wolności. Jestem ćpunem wolności. Od ćwierćwiecza. Ćpam dużo i bez ograniczeń. Wszędzie, zawsze i z każdym. I nigdy mi tak dobrze nie było.

Nigdy nie czułem się tak wolny i tak swobodny w decydowaniu o sobie samym, jak dziś. Żadne urojenia, Marysie z Gorzowa, marsze z pochodniami mnie nie ograniczały. W niczym.

A jeżeli czegoś nie zrobiłem to tylko dlatego, że sam tak chciałem. Bo cokolwiek mnie ograniczało, to byłem ja. I tylko ja sam mogę tego żałować. Bez szukania winy w ludziach, którzy po 25 latach od obalenia komuny nadal tkwią z głową w minionej epoce.

In this article

Join the Conversation

9 comments

  1. Marta Odpowiedz

    Kamil, a co ci dziś daje twoja niczym nieywmuszona wolność? Tak bardzo enigmatycznie określiłeś „wolność”, że trąci mi wręcz anarchią.
    Zgadzam się z tobą, ze człowiek sam dla siebie jet często największym ograniczeniem. Prawda, że ludzie uprawiają nagminnie spychologię, zamiast zajrzeć do własnego ogródka. Wcale mnie to nie dziwi, często łapię się na takim zachowaniu, przecież to o wiele łatwiejsze. Obarczyć kogoś winą, zamiast w sobie szukać przyczyn.
    „25 lat po obaleniu komuny” – dlaczego powielasz historyczne kłamstwa? Przecież wolne wybory wtedy to fikcja, a okrągły stół był kapturem dla kremla. Dlatego, jeśli tak ci przeszkadzają kwiatki w postaci Marysi, to zadaj sobie pytanie co robisz (w takim zakresie, w jakim możesz) żeby zmieniać społeczeństwo na lepsze, żeby kształtować pożądane postawy? Jeśli twoje działania sprowadzają się do biadolenia na blogu, to podziękuj sobie.

    Pozdrawiam
    Marta

    View Comment
    1. Kamil Newczyński

      Marto,

      ciesze się, że zadajesz takie pytania, ale smuci mnie, że nie znasz na nie odpowiedzi. Szczególnie w kontekście mojej osoby. Ale od początku. Niczym niewymuszona wolność daje mi choćby to, że dziś mogę stukać w klawiaturę i pisać na blogu, co mi tylko ślina na język przyniesie, będąc dyrygentem setek tysięcy ludzkich sumień. Nie mam szefa nad sobą, nikt mnie nie zamknie, nawet premier okulnikiem. Ale to tylko przykład, jest wiele rzeczy, które ja wewn. czuję, że są efektem stworzonej wokół siebie wolności, z własnej definicji.

      Nie wiem, jak często i ile tekstów przeczytałaś na tym blogu, jak długo followujesz i czy w ogóle, mój prywatny profil na Facebooku, co wiesz na mój temat i mojej działalności, ale intuicja podpowiada mi, że niewiele. Inaczej nie zadawałabyś ostatniego pytania. Ten wpis jest egzemplifikacją mojej szczerej satysfakcji z czerpania swobody, nie biadoleniem.

      View Comment
  2. Marta Odpowiedz

    Nie znam odpowiedzi na wiele pytań, ale to ze nie znam ich w kontekście twojej osoby nie smuci mnie wcale. Moim celem nie bylo absolutnie umniejszenie twoich zasług, poza tym jestem przekonana, ze masz na tyle wysokie poczucie własnej wartości, ze nawet gdybym zanegowala twoje działania, specjalnie nie zrobiłoby to na tobie wrażenia. Przyznam się, że onegdaj byłam na jednym spotkaniu z twoim udziałem i to co mówiłeś zrobiło na mnie duże wrażenie, pozytywne oczywiście. Ale z biegiem czasu, czytając niektóre posty na blogu dobre wrażenie uleglo rewizji.

    Wlasnie o to chodzi, bo wolność to odpowiedzialność. Dla mnie obrazem tej wolności są wlasnie ci ludzie z różańcami w ręku, protestujący przeciwko wystawieniu owej obrazoburczej sztuki, która nie wnosi nic, jedynie szokuje i obraża. Dlaczego mamy sie karmić takim chłamem? Co więcej, dlaczego mamy nie reagować gdy próbuje się przekraczać granice? Jeśli stukasz w klawiaturę i wiesz, że masz posłuch u młodych ludzi to tym bardziej spoczywa na tobie odpowiedzialność, za tę wolność, którą tak się upajasz.

    Pozdrawiam
    Marta

    View Comment
    1. Kamil Newczyński

      @Marto,
      postanowiłem twój komentarz przenieść i poddać dyskusji na Facebooku. Może dołączysz? Link do dyskusji tutaj: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=836802376352868&set=a.100440336655746.805.100000693394099&type=1

      View Comment
  3. Kamil Newczyński Odpowiedz

    A co do meritum. Cały problem polega na tym, że mi ludzie stojący z różańcami nie przeszkadzają. Tak samo jak uczestnicy marszu z pochodniami. Mają absolutne prawo do wyrażania swoich uczuć i poglądów, mówiąc, że coś im się nie podoba. Ja tak właśnie definiuje wolność. Ale nie może być tak, że wolność osób z różańcami siłą próbuje coś zakłócić, blokować wejście do teatru, bo to już jest ich wolność, która ogranicza wolność tych, którzy chcą wejść do środka. Tak być nie może. Czy jakiś uczestnik sztuki, albo widz, próbował bojkotować mszę, blokował wejście do kościoła?

    View Comment
    1. Marta

      Różnica polega na tym, że ani w trakcie Mszy, ani sama ceremonia nikogo nie obraża. Byłbyś w stanie spać spokojnie wiedząc, że ktoś publicznie szkaluje bliską ci osobę?

      View Comment
  4. Kamil Newczyński Odpowiedz

    Dlatego ja proponuję, żeby wiara poszła do kościoła, a sztuka i kultura do teatru. Ja nie mam nic przeciwko protestom, o ile odbywają się one w zgodzie z prawem i demokratycznymi wartościami. Jeśli ktoś szkaluje moją osobę lub kogoś bliskiego, to ja wytaczam odpowiednie działa prawnicze, a nie siłą rzucam się na tego człowieka, grożę mu, wysyłam listy, że go zabiję, bo to chyba nie jest postępowanie godne osoby, która borni katolickich wartości? Jeśli ktoś poczuł się obrażony, może złożyć wniosek do sądu, tak jak zrobiono to w przypadku Nergala i darcia Biblii.

    View Comment
    1. Marta

      I co mam ci napisać? Wytoczyć kolejny argument? Nie zależy mi na wygranej tego pojedynku. Ale jeśli zostałeś uzdolniony do tego, żeby poddać rewizji swoje myślenie, to jest to niewątpliwie pozytyw. Przy okazji, ja się czegoś nauczyłam poznając inny punkt widzenia.
      Życzę ci powodzenia w twojej twórczej pracy, szczególnie mądrości i otwartego ucha.

      View Comment
  5. Kamil Newczyński Odpowiedz

    @Marto, ja nigdy nie oczekiwałem, żeby wszyscy się ze mną zgadzali. Podobanie się wszystkim to jedna z najbardziej nudnych rzeczy na tym świecie. Lubię dyskusje, ludzi i argumenty, ale wolałbym, żeby zanim ktoś zasugeruje mi, żebym zadał sobie jakieś pytanie, spędził chociaż kilka minut nad materiałami, które w jakiś sposób o mnie świadczą. Ja nie miałbym odwagi ani ambicji zadawać ci takiego pytania, bo Cię po prostu nie znam. A głęboko wierzę, że nie życzysz mi źle.

    View Comment