Od razu po przeczytaniu historii Marcina poczułem, że zasługuje ona na oddzielny wpis na moim blogu. I to z dwóch powodów.

Po pierwsze, lubię otwarcie chwalić rzeczy wybijające się ponad przeciętność i skutecznie uprawiające politykę “pro” (a tej historii łatwo nie znajdziecie, bo trafiła jedynie na zamkniętą grupę).

Po drugie, poczułem, że dawno się tak nie wkurwiłem i muszę napisać, co o takim zachowaniu sądzę. Ale zanim przejdę do rzeczy, przeczytaj uważnie szczegóły tej historii.

cupsell

Zachowanie klientów sklepu to przykład najczystszej postaci, buraczanego polactwa. Jakiegoś narodowego rodzaju nowotworu, który płynie w naszej krwi od PRL-u, kiedy było wszystkiego mało i trzeba było kombinować, jakby tu dostać więcej. I nadal się z tego nie potrafimy wyleczyć (jak ktoś zna lek albo szczepionkę, to niech się do mnie zgłosi).

Jak ktoś chce być czymś więcej, niż tylko przeciętnym sprzedawcą i zrobić różnicę w doświadczeniu z usługą i marką, ty Polaku miej odwagę pokazać mu, że jest tylko (lub aż) debilem!

Tak, skończonym kretynem, który pewnie nie wiedział, że ktoś go może wypierdolić w cztery litery, jak burą sukę. W Polsce jest nadal bieda, więc przecież nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy takich debili nie chcieli wykorzystać, prawda?

To jest europejski fenomen. To jest nasza duma narodowa. Kombinować jak Polak. Żaden Brytyjczyk, Francuz czy Niemiec nie myśli co zrobić, żeby się nachapać, żeby kombinować, oszukiwać, łamać systemy.

Wstyd mi się robi za takich ludzi. Skutecznie uśmiercają postawę, która zasługuje na pochwałę i naśladowanie. Rośnie mi ogromna żyła na czole, że nie potrafimy na swój sposób karać i tępić złych postaw, a jak firma wychodzi frontem do klienta, to z postawą godną wygłodniałej hieny po prostu zakopujemy jej szczytne idee w piachu.

I nie, nie kupię argumentów, że przecież można się było tego spodziewać, że po co to robili. Gdybyśmy cały czas w ten sposób myśleli, nigdy nie zrobilibyśmy rzeczy dobrych. Mało tego, nigdy nie zrobilibyśmy rzeczy ponadprzeciętnych, nie przetarlibyśmy nowych ścieżek, trzymając odwagę w klatce.

Szkoda tylko, że odwaga musi zostać w klatce, a na arenie zwycięża spragniony pieniędzy, luksusu i sukcesów plebs.

Dodaj komentarz

34 komentarzy do "Polactwo 2.0, czyli jak zniszczyć dobre rzeczy"

avatar
5000
  Subscribe  
Powiadom o
Joanna
Gość
Uważam, że to typowa cecha cebulaków. Dlaczego na Zachodzie są posadzone kwiaty na rondach na wiosnę i nikt tego nie niszczy. Dlaczego przy każdym przystanku autobusowym stoi stos gazet, żeby każdy mógł sobie jedną wziąć i nikt tego nie rozwala, ani nie bierze 10? Dlaczego w innych krajach może być “ładnie”, a w PL nikomu się nie opłaca nic dobrego zrobić – bo wszystko rozkradamy i niszczymi. Tak było z ocieplanymi przystankami autobusowymi, ławki w parkach to już standard. W Polsce ciągle panuje mentalność: skoro nie jest “czyjeś” to jest niczyje. Nie raz spotkałam się z tym jak cebulacy kradną… Czytaj więcej »
Tomasz
Gość

Szczerze, to można było się tego spodziewać… Polska i mentalność polaków jest 50 lat za krajami zachodnimi.

Shinju
Gość

Cwaniactwo, przekręty – żałosne po prostu. Wstyd się robi człowiekowi za rodaków.

Siech
Gość

A ja bym prosił, żeby nie używać słów Polska, Polak i słów pochodnych do podkreślania czyichś negatywnych cech i wiązania cech negatywnych z tymi słowami. Nie obrażajmy się sami, zostawmy to innym. Osobiście nie sądzę żeby zachowanie tej osoby wynikało z faktu bycia Polakiem. Raczej miał tego pecha pochodzenia z rodziny o niezbyt wysokim poziomie kultury osobistej i cywilizacyjnej. Ale to zdarza się w każdym narodzie.

Mariusz
Gość

Smutne i prawdziwe – dzikie tłumy na promocji w LIDL’u – rzucil CROC’sy po 75 PLN mozna na allegro sprzedać za 130 , ech nie chce mi sie o tym mysleć. To jest jakis zespol genetycznych uposledzen – bo mozna zarobic …..

Kamson
Gość

T R A G E D I A ! Bardzo dobrze, że zwróciłeś uwagę na tak “PRL-owski” problem; prawda jest stara jak świat jak uważa Andrzej Szczypiorski “Cechy charakterystyczne społeczeństwa polskiego to: alkoholizm, nieuczciwość, brak tolerancji względem inaczej myślących, nieposzanowanie pracy, zarówno cudzej jak i własnej. Wypadałoby zapytać, czy takiemu społeczeństwu przysługuje miano chrześcijańskiego.”.

FashandRoll
Gość

Mam sklep internetowy i robię podobnie jak Ci z Cupsella, z prostego powodu – wartość przedmiotu jest tak niska, że nie opłaca mi się zwracać podwójnych kosztów wysyłki, jeśli wysłałam zły przedmiot. Tyle, że nie ogłaszam tego wszem i wobec, a raczej konsultuję indywidualnie z klientem.

Edyta
Gość
Za kazdym razem kiedy dostaje paczke do domu w CH mysle sobie oni mi ufaja, po prostu ufaja. A chodzi o to, ze jeszcze (choc sie zmienia) za zakupiony towar place tadam po otrzymaniu go. Oczywiscie sa wyjatki, rzeczy ktore ktos robi indywidualnie, a nie ma firmy bog wie jakiej wielkiej, firmy, ktore wysylaja za granice. Ale ogolnie na adres szwajcarski mozna dostac 90 % przesylek, za ktore nie zaplacilam i tadam numer dwa bez dodatkowej oplaty. Tak nie kosztuje mnie to wiecej. Czyli ufaja nam klientom. Czy pomyslalam, aby nie zaplacic rachunku, oczywiscie, ze nie nawet mi to do… Czytaj więcej »