Tym ludziom nigdy nie pomogę. A przynajmniej nie tak, jakby sami tego chcieli. Bo przy ostatniej dworcowej zaczepce w konwencji „daj pan 80 gr na bilet, bo przepiłem wszystko na imprezie i nie mam jak wrócić”, zadałem sobie jedno pytanie. A dlaczego nigdy nikt nie podszedł i nie wypalił: „panie, okradli, pobili, przepiłem – chodź pan do kasy, ja powiem jaki bilet, a pan zapłaci i przypilnuje, żebym wsiadł do pociągu”?

Kopia sytuacji wyrasta przed moimi oczami przy hipermarketach. Stali bywalcy, a jakże inaczej? I to wcale nie są slangowo nazywani żule. To młodzi, zdrowi, ale leniwi obywatele. Też chcą zawsze parędziesiąt groszy. Nie mówią na co, choć nie trudno się domyśleć. Też na bilet, prawda? Ale tramwajowy 😉 Takim tam transport do upojenia alkoholowego.

Nikt mnie nie przekona, że ludzie proszący o gotówkę naprawdę jej potrzebują. Jasne, być może mają jakieś problemy. Tylko do cholery, dlaczego ludzie sięgający wtedy do portfela, nie zadali sobie kluczowego pytania. Dlaczego ten człowiek tu stoi?

Ma jakiś problem, tak? Aha, ok – to rozwiążmy go. Skoro problemem jest brak pieniędzy, to zróbmy coś, żeby sam mógł je zarobić. Spójrzmy na źródło, a nie na rozlane mleko. Dajmy wędkę, ale nie podawajmy zdobyczy na talerzu z nakryciem na miarę 5-gwiazdkowego hotelu.

Bo w ten sposób wychowujemy śmierdzących leni. Oni tam stoją, bo im się to opłaca. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Gdyby nie stali, to by im się to nie opłacało. Opłaca im się dlatego, bo to wiecznie otwarty kranik z pieniędzmi. A ludzie tego kranika nie chcą sami zamknąć, bo uspokajają własne sumienie.

W efekcie tylko utwierdzają żebrzących w przekonaniu, że warto tu stać. Nie! Ty musisz zrobić wszystko, żeby ci ludzie zrozumieli, że tu stać się nie opłaca. Pomoc jest, owszem, ale faktycznie odpowiadająca na ich problem. Niestety, często ci ludzie nie wiedzą nie tylko jak sobie samemu pomóc, ale odrzucają też pomoc wszelkich instytucji i organizacji. Już nawet nie wspominając o bezdomnym Jasiu, którego historię opowiedział Kolorowy vlog. To był świetny dowód na to, że problemem nie jest sytuacja gospodarcza kraju, czy społeczna znieczulica.

To jest znów to, o czym pisałem ostatnio. To jest kwestia wyboru. Ok, skoro chcesz tak żyć, droga wolna. Ale błagam: częstujmy tych ludzi chłodem, kiedy proszą o gotówkę. Nie dawajmy im przynajmniej dowodów, że ich wybór jest słuszny i my go popieramy.

[divider]
photo credit: AP Photographie  via photopin cc

In this article

Join the Conversation

4 comments

  1. Kinga Odpowiedz

    Pieniądze – zgadzam się (nie dawajmy), ale uważam, że jeżeli kupię i dam kobiecie precelka to nie robię nic złego, jezeli widzę, że ona jest naprawde głodna

    View Comment
    1. Kamil

      Z tym miewam dylemat, bo tu jednak to coś innego, niż żebranie na wódkę. Ale z drugiej strony oprócz takiej doraźnej pomocy potrzebna tym ludziom jest kompleksowa pomoc długofalowa tak, by nie musieli chodzić i prosić o jedzenie.

      View Comment
  2. Filip Odpowiedz

    Sytuacja:
    Zima, kilkanaście stopni na minusie, facet podchodzi i prosi, żeby mu kupić Gorący Kubek w dworcowym barze. Okazuje się, że jest z nim kobieta, chcieli się tym kubkiem podzielić i nie naciągali na dwa. Kupiłem oczywiście dwa. Dziękuje, smacznego, do widzenia.

    Niekupienie tych śmiesznych zupek w takich okolicznościach to po prostu znieczulica i buractwo, niezależnie od poglądów na temat tego, w jaki sposób powinno rozwiązywać się ich problemy.

    View Comment
    1. Kamil

      Filip zgoda, tylko znów: mamy podobną wrażliwość społeczną, tylko ludzie to nie ptaki, żeby im non stop wystawiać coś do karmnika. Jeżeli ich nauczymy, że tak mogą żyć latami, tu jedzenie, tu pieniądze, tu złom, tu jakieś drobne kradzieże, to stajemy się elementem w całej tej układance, która przyzwyczaja ich do tego trybu życia. Są ludzie, którzy nigdy z tego nie wyjdą i faktycznie trzeba im pomagać przy minimalnej egzystencji. Ale są już młode, zbuntowane pokolenia, który ukuły sobie z tego styl życia, bo tak im jest wygodnie.

      View Comment