Z dobre kilkanaście miesięcy temu wyłowił mnie na Facebooku kolega, z którym 7 lat temu pracowałem w korporacji. Wymiana kilku wiadomości i pyk: jesteśmy znajomymi na Facebooku. Szybko okazało się, że spędza bardzo dużo czasu na udostępnianiu treści z najgłębszego, polityczno-społecznego bagna. Syf i szambo w „najczystszej” postaci. Zero wartości.

Pierwszy ruch? „Przestań obserwować”. Znajomość została, ale wyleciał całkowicie z moich aktualności. Kolega miał jednak na tyle dużo czasu i ambicji, że odpryski szamba zahaczały o komentarze na moim profilu. Ostatnie 3 wypowiedzi z rzędu były czepialskimi uwagami w moją stronę.

Edukować, prosić, tłumaczyć? Kiedyś miałem na to czas, dziś się nie cackam – usuwam, blokuję, zapominam. Doszedłem do takiego momentu, w którym to inni bardziej potrzebują mnie, żeby sobie ulżyć w komciach, niż ja ich, żeby udawali zainteresowanych moim życiem znajomych. Darmowego salonu SPA nie prowadzę.

Dobre otoczenie

Ale w tym wpisie nie interesuje mnie emanowanie złością czy nawoływanie do krucjaty przeciwko typom „wszystko źle”. To wpis z serii lifespiration i chodzi o coś zupełnie innego.

Pamiętasz może brytyjski serial z lat 90. pt. „Co ludzie powiedzą”? Główna bohaterka (Hiacynta Bukiet) nieustannie stara się prezentować jako znacznie zamożniejsza i należąca do wyższej klasy społecznej niż w rzeczywistości. Zwyczajnie udaje free viagra samples by mail.

My też czasami udajemy przed znajomymi, że wszystko jest cacy. Z tyłu czachy pojawia się poczucie, że może głupio pokazać komuś drzwi. W rezultacie z uprzejmości czy innych miłych pobudek zostawiamy taką wronę w swoim otoczeniu. Jeśli zacznie krakać i wydłubie ci oko, to nie dlatego, że jest silna sama w sobie. Tylko dlatego, że ty jej na to pozwoliłeś.

Z autopsji wiem, jak łatwo zbagatelizować osoby i rzeczy, które wywierają wpływ na nasze życie. Bo zawsze możesz powiedzieć, że mieszkam z rodzicami, współpracowników nie mogę sobie sam wybrać, grupy na uczelni sam nie tworzę.

Ale czy to przeszkadza w odkrywaniu nowych grup ludzi? Nie chodzi przecież o nagłe zanegowanie wszystkich dookoła czy wyprowadzkę. Ignorowanie nie jest rozwiązaniem. Jest nim odkrywanie.

Odkrywanie przez poszerzanie nowych kontaktów. Znajdź inne osoby odnoszące sukces, z którymi możesz spędzać czas. Zaproś ich na obiad, drinka, zaczep na konferencji czy innej schadzce. Spytaj, jak osiągnęli tak wiele, albo co sprawiło, że odnieśli sukces.

Zauważysz z czasem, że (nawet powolne) poszerzanie nowych, inspirujących kontaktów naturalnie ograniczy styk (chociażby do koniecznego minimum) z ludźmi , którzy albo nie wywierają na ciebie żadnego wpływu, albo wywierają negatywny.

Siła wpływu

Zahaczyłem o ten temat na ostatnim wystąpieniu podczas Festiwalu Boss w Poznaniu. Jeden z największych błędów, jakie popełniamy (nie tylko na Facebooku), to gromadzenie w znajomych ludzi o podobnej sile wpływu i decyzyjności co my sami, a więc najczęściej równej zeru. A sukces leży w nienachalnym podtrzymywaniu relacji z ludźmi z różnych kręgów (także kulturowych) o zróżnicowanych poglądach, a przede wszystkim o różnej sile wpływu i decyzyjności.

Facebook (czy twoje życie w realu) jest dokładnie takie, jakie sobie sam zrobisz. Jeśli twój Facebook, radio, telewizja, znajomi, życie i setki innych szczegółów jawią się jako nudny film, to znaczy, że pora na wymianę kliszy. Bo albo źle filtrujesz aktualności na Facebooku, albo dobrze jest zacząć wychowywać sobie otoczenie.

Cokolwiek będziesz jednak robił i zmieniał, nie bądź odporny nawet na najbardziej radykalne działania. Zgniłe jabłka i oprawcy są często tak blisko, jak blisko im na to sam pozwolisz. Nie bądź Hiacyntą Bukiet z brytyjskiego serialu – działaj, nie udawaj.

 

In this article

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Może najwyższy czas, żebyś zmienił znajomych?"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Tomek
Gość

Myślałem, że puenta będzie taka sama jak na wielu tego typu artykułach w necie, ale pozytywnie mnie zaskoczyłeś. Przez fejsa poznałem wielu inspirujących znajomych i nasze znajomości stały się również trwałe w realnym świecie. Za to będę lubił fejsa pomimo niewątpliwych wad.

View Comment
ania
Gość

Szkoda tylko, że teraz tylko Twoi znajomi mogą komentować rzeczy, które zamieszczasz na swoim profilu na tablicy. No ale widzę potrzeba zmian jest również w tym aspekcie, nie tylko w „jakości” znajomych;) pozdrawiam!

View Comment
hegemon
Gość

Na Facebooku potrafię nie przyjąć kogoś do grona znajomych, ale nie potrafię go z tego grona wywalić. Być może nikt mi jeszcze wyjątkowo podle nie dokopał, bo w realu wszystkich takich „umniejszaczy” usunąłem na margines. Zgadzam się i popieram tezę, że za własne życie, jak i za własne znajomości tylko my ponosimy odpowiedzialność i do nikogo więcej nie możemy mieć pretensji.

View Comment
Szymek
Gość
nie mogłem przeczytać tego artykułu w lepszym momencie 🙂 ten rok obfituje w bardzo dużo zmian i wbrew pozorom to wcale nie zakończenie niemal siedmioletniego związku było najistotniejsze. Najważniejsze dzieje się teraz – ledwie kilka dni temu wyprowadziłem się z domu rodzinnego, przede wszystkim z zamiarem zakończenia trwającego ponad lat dwadzieścia związku z ludźmi z którymi się wychowywałem jeszcze na podwórku i z którymi już w życiu dorosłym spędzałem zdecydowanie za wiele czasu. Jednak dopiero po rzeczonym pierwszym rozstaniu zacząłem zauważać, że te znajomości mi tak naprawdę nic nie dają, nie napędzają do niczego – ot po prostu spędzaliśmy razem… Czytaj więcej »
Szymek
Gość

od wczoraj 😉

View Comment
wpDiscuz