Myśli do tego wpisu zbierałem przez 3 dni. Bałem się, że na gorąco napiszę coś, co finaliście prestiżowego konkursu pisać nie wypada. Ale ciągle wchodziłem w twoją skórę i zadawałem sobie pytanie: na cholerę czytać Newczyńskiego, skoro jest poprawny, zachowawczy i z fanfarami zakłada Organizatorom aureolę? Aha, no tak, nie chce się chłopaczyna narazić, żeby przypadkiem za rok nie wyjść z pustymi rękoma.

Konkurs Blog Roku pamiętam jeszcze za czasów Wawrzyńca Pruskiego. Nie kojarzysz? No właśnie, to wiesz tyle o blogosferze, co Anna Mucha, którą hejtujesz, że nie powinna być jurorem, bo się nie zna na blogach.

Wtedy nikt nie słyszał o Kominku, a reszta dzisiejszych blogerów siedziała w gimnazjum. Do dziś pokutuje przeświadczenie, że BR nie ma znaczenia dla tzw. branży, a wielu blogerów wciąż ma blokadę przed proszeniem swoich czytelników o głosy.

Niszowa parapetówka dla niszowych blogasków

Prestiż i znacznie BR dla branży nie jest wcale mniejsze, niż ranking Kominka. Jeśli kogoś nie przekonują wyróżnienia dla Michała Kędziory czy Radka Kotarskiego, niech prześledzi dokładnie ostatni rok Pauliny Wnuk. Przed BR 2012 rozważała zamknięcie bloga. Po zdobyciu tytułu Bloga Roku ma dziś na koncie publikację książki, jurorowanie w BR, współpracę z dużymi markami i szeroko rozwinięte skrzydła przyszłości. Czy zdobyłaby to bez tytułu BR? I don’t think sooo… A przynajmniej nie tak szybko.

Biedni czytelnicy

Tak, też uważam, że proszenie o głosy nie jest komfortowe. Ale to najlepszy sprawdzian, czy bloger ma społeczność, na którą może liczyć. I co ważniejsze dla potencjalnych partnerów blogera: czy ma społeczność, która dysponuje siłą nabywczą. Bo sorry, jeśli twoi czytelnicy nie są gotowi wydać raz na rok 1,23 zł w podziękowaniu za dobre treści, to powątpiewam, czy będziesz ich w stanie przekonać do zakupu produktu, który polecasz na blogu.

Jurorzy się nie znają

Część jurorów BR nie ma tak szerokiej wiedzy o blogosferze jak Kominek. Mnie to też irytowało, ale może i dobrze, że tak właśnie jest. Bo dzięki temu kryteria wyboru są zupełnie odmienne i nominacje dostają blogi wartościowe inaczej. Wartościowe nie przez pryzmat ilości wystawionych faktur za współpracę na blogu i sztywnych statystyk.

Oba rankingi dzięki temu dobrze się uzupełniają, pokazując różnorodność blogosfery. A nominacje i nagrody z rąk Jacka Kotarbińskiego i Jarosława Kuźniara to absolutny zaszczyt, bo w tych kategoriach ciężko o lepszych ekspertów.

Przyznaję jednak rację tym, którzy nazywają nieobecność części jurorów na gali brakiem szacunku. Rozumiem, że duża część z nich to celebryci z zapełnionym kalendarzem na rok do przodu, gdzie Blog Roku jest na dalszym planie. Jasne, rozumiem, że za obecność mogli chcieć wystawić wyższą fakturę, która przekraczała budżet. Życzę jednak sobie i innym, by jurorzy byli obecni na finałowej gali. To ważne, bo pokazuje, czy traktują tę rolę serio.

Fejm do kwadratu

Sama gala finałowa to absolutny top pod każdym względem. Kamery, flesze, ścianki i zegarki, na których widać bardziej cenę niż czas. Trochę to nie pasowało do skromnego i melancholijnego zwycięzcy (albo na odwrót). Ale takie kontrasty odsłaniają nieoczywisty charakter wydarzenia, które nie byłoby tak prestiżowe i rozhulane, gdyby nie znane twarze, sponsorzy i partnerzy medialni.

Występ Dawida Podsiadło, kapitalna konferansjerka Oliviera Janiaka (!), obecność Wyborowej i Ballantine’s na after party powinno zamknąć wszystkim ratlerkom jadaczki. Silne marki nie podpisują się pod słabymi wydarzeniami. Gala pod względem wrażeń wizualnych, artystycznych i emocjonalnych jest najsilniejszym punktem tego konkursu.

Od początku było wiadomo, kto wygra?

Bezdyskusyjnie każdy ze zwycięzców zasłużył na wyróżnienie. Ani razu nie było tak, że juror musiał wybierać najlepszego ze słabych blogów. Zawsze wybierał najlepszego z najlepszych, niejednokrotnie będąc rozdartym.

Udało mi się wytypować 8 na 10 zdobywców statuetek. W niektórych kategoriach zwycięzcy jeszcze przed galą mogli być pewni wyróżnień. Do radia nie zaprasza się przegranych – nie uwierzę w przypadek. Na miejscu organizatorów pewnie postąpiłbym identycznie, ale gryzłoby mnie odczucie, że gala traci element zaskoczenia

Mogłem zdechnąć…

Zgodnie z Regulaminem Organizatorzy mieli prawo przenosić blogi w trakcie głosowania do innych kategorii. I z tego prawa korzystali. Ale to dowód, że kategoryzowanie blogów po 9 edycjach nadal kuleje.

Stojący okrakiem w kilku tematykach mieli powody, by mocno trząść portkami. Bo tak i ja, jak i tegoroczny zwycięzca mogliśmy spokojnie zostać zesłani do kategorii „Ja i moje życie”. A tam zdechnąć jak pluskwa w 2 lub 3 dziesiątce. Żaden z nas nie zdobyłby najpewniej ponad 600 głosów, które gwarantowało w tym roku pierwszą 10 w kategorii „Ja i moje życie”.

Organizatorzy mieli zatem w rękach narzędzie, dzięki któremu mogli nieco ustawić rozkład sił oraz pośrednio nominacje. I nie, wcale nie twierdzę, że to źle. Gdybym był na ich miejscu, też bym sobie taką furtkę zamontował. Takie perełki jak Halo Ziemia czy SocialTalk.pl trzeba po prostu za wszelką cenę chronić.

Wyjącym hienom z pretensjami o rodzaj i ilość kategorii Organizatorzy mogą w tym roku pokazać środkowy palec. Bo przecież kategorie zostały zaproponowane i wybrane w głosowaniu przez samych blogerów. Uwielbiam crowdsourcing i to posunięcie bardzo pochwalam. Wyszło tym razem lepiej, niż rok temu, ale czy to ideał? Wątpię. I nie sądzę, żeby nawet Perfekcyjna Pani Domu znalazła rozwiązanie bez skazy w tej materii.

…ale jestem wśród najlepszych

Nominacja do finałowej 30. oraz to, co usłyszałem z różnych ust w kuluarach o moim blogu nie pozostawia żadnych, ale to żadnych wątpliwości, że jest w absolutnej czołówce nie tylko w swojej kategorii. Z obu wspomnianych rankingów można ze spokojem uformować TOP 50 polskich blogów, które są najlepsze, najbardziej wpływowe i mają ogromną siłę przebicia. A nie o każdym można tak powiedzieć.

Nowe kontakty, nowe znajomości, poznanie Organizatorów, weryfikacja opinii i domysłów na własnej skórze są bezcenne. Wszystko, co konkurs Blog Roku 2013 mógł dać mi i mojemu blogowi, już dał. Z tego powodu nie zamierzam startować za rok. To był świetny sprawdzian, pełen niezwykłych przeżyć.

Obiecałem Organizatorom, że będę za rok bardzo mocno nakłaniał innych blogerów do startu i wysyłania na nich SMS-ów. Każdy bloger powinien wystawić swoje dziecko na próbę w tym konkursie. To jest świetny test społeczności. Nominacja udowadnia lojalnym czytelnikom, że czas spędzony na blogu nie jest czasem straconym, a hejterom i przeciwnikom blogera zakłada na zawsze kaganiec. Warto.

Nominacja jest dla bloga i dla blogera, ale także dla jego społeczności. Bo bez niej przecież nie dotarłby tak daleko. Dlatego jeszcze raz: wielkie dzięki za SMS-owe głosy, głośne i otwarte wyrazy wsparcia i trzymanie kciuków. SocialTalk.pl przeszedł ten sprawdzian wyśmienicie, jest w czołówce i bardzo mu z tym dobrze 🙂

[divider]

Ikona wpisu jest zdjęciem, będącym własnością Onet.pl, Organizatora Blog Roku. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie zdjęcia wymaga zgody właściciela.

In this article

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Wszystko co najlepsze i najgorsze w finale Blog Roku 2013"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kinga Mak
Gość

To znaczy, że mam czuć się staro, skoro Wawprzyńca Prusky’ego pamiętam i wciąż wracam do jego wpisów, dusząc się za każdym razem ze śmiechu? 😉
Może jestem zbyt sentymentalna, ale tęsknię za tym BR zapamiętanym z dwóch pierwszych edycji…

View Comment
wpDiscuz