Moje życie zawodowe polega głównie na zadawaniu się z ludźmi. Prawie nigdy nie wyłączam w swojej głowie analizy ludzkich zachowań. Bycie mieszanką szczególarza i sokolego oka jest męczące, ale dzięki temu łatwiej przychodzi mi przekonywanie innych oraz budowanie relacji i rozszerzanie wpływów.

Niektórzy zdążyli już to zauważyć i czerpią z tego dla siebie inspirację. To bardzo fajne uczucie, jednak zdecydowanej większości osób nadal poświęcam bardzo dużo czasu, by wyjaśnić kluczową w tej kwestii rzecz. Roboczo nazywam to testem głębokiego gardła. Nie ma kompletnie żadnego znaczenia to, ilu masz fanów na Facebooku, ale to, co możesz z nimi zrobić. Im szerzej otworzą buzię, im bardziej są skłonni zedrzeć dla ciebie gardło, tym lepiej. I to świadczy o Tobie. O twojej robocie i renomie.

Legio Warszawa, kocham Cię!

Byłeś kiedyś na ligowym meczu średniej wielkości drużyn piłkarskich w Polsce? Na takie zawody przychodzi średnio ok. 5-6 tys. kibiców. Większość z nich siedzi, ogląda kopaninę w mniejszym lub większym skupieniu i wydala z siebie jęk zawodu lub radości co najwyżej kilka razy w ciągu całego meczu.

Pozostałe 10 proc. to tzw. ultrasi. Potrafią przez półtorej godziny żywo kibicować bez większych przerw. Skaczą, krzyczą, śpiewają, walą w bębny lub z dumą unoszą klubowe barwy w stronę nieba.

Stawiam Jacka Danielsa z colą (lub bez), że gdybyśmy na takim meczu usunęli te 90 proc. grzecznie siedzących, to nie zauważylibyśmy większej różnicy. Bo różnicę robi właśnie ta grupka kilkuset klubowych Pretorian. To oni są pierwsi do kibicowania na meczach wyjazdowych, to oni wierzą w klub nawet jak jest w dołku. W końcu to na nich można najbardziej polegać.

Świat pozorów

Żyjemy w bardzo pozoranckim, interesownym i pełnym sztucznych zachowań świecie. Dlatego nie mam dziś żadnych hamulców, by wprost tłumaczyć firmom i markom, żeby przestały picować fasadę, chwaląc się 50 tys. fanów. Większość z nich nigdy nie zrobi tego, o co ich marka poprosi. Kluczem nie jest ilość powiązań, ale ich jakość. Im wyższa jakość relacji, tym większe prawdopodobieństwo, że dana osoba zrobi to, o co ją prosisz. I to bez większych sztuczek.

To, ilu ultrasów ma dany klub i jak bardzo są skłonni do aktywnego kibicowania, można łatwo sprawdzić przynajmniej kilkanaście razy w roku. A szans na brutalną weryfikację, czy możesz liczyć na swoich czytelników nie ma zbyt wiele w ciągu roku.

Plebiscyt na Bloga Roku, w którym biorę udział, nosi w sobie od dawna wiele drażniących mnie aspektów. Ale daje też coś, czego w tym momencie bardzo potrzebuję. Potrzebuję zweryfikować, ilu z tych uśmiechających się na co dzień, deklarujących aprobatę jedynie w słowach, potrafi raz w roku bez żalu złapać za komórkę i wydusić z siebie równą złotówkę i 23 grosze.

Do tego wątku mógłbym skrobnąć jeszcze kilka zdań. Ale ja na dziś już się zamykam, ponieważ wczoraj świetnie wyręczył mnie Jacek Kotarbiński:

„Konkurs SMS jest świetnym weryfikatorem wierności fanów. I o to się walczy, a nie “żebrze” o głosy. Tu jest prosty przekaz – jeśli lubisz mój blog, zagłosuj, raz w roku. I tyle. Nagle Ci, którzy tak Cię wielbią muszą wziąć komórkę do ręki i wysłać jednego SMSa. Jednego. Za złotówkę. Toaleta w centrum handlowym jak jest płatna kosztuje dwa razy drożej.”

In this article

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Test głębokiego gardła"

Powiadom o
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gość

„Jakość pamięta się o wiele dłużej niż cenę” /Gucci/

🙂 zaglądam tu częściej niż pojawiają się nowe posty 😛
więc czuję się w obowiązku zagłosować, co też niniejszym uczyniłam
trzymam kciuki

View Comment
Gość

Jak się okazuje, Czytelnicy test głębokiego gardła przeszli bez zarzutu 🙂

View Comment
wpDiscuz