Chciałbym wiedzieć, który z politycznych baranów rzucił wczoraj pomysł na spotkaniu z premierem, żeby zaapelować o zapalenie świeczek w oknach? W geście solidarności z Ukrainą rzecz jasna.

My uwielbiamy takie gesty, bo one są niewymagające. Uwielbiamy walczyć z uciśnionymi nic nieznaczącym symbolem. To zupełnie tak, jakbyś człowiekowi tuż po zawale serca podał środek na przeczyszczenie.

To było bardziej niż pewne, że ten apel podchwycą media, a następnie stado bezmyślnych użytkowników Facebooka. Już widzę znajomych, którzy stawiają dziś świeczkę o 20, zmieniają swoje zdjęcia profilowe i siedzą na dupie. Zadaj sobie jedno pytanie: czy taka świeczka w twoim oknie coś zmieni? Wyobraź sobie, że na jednej z ulic w Kijowie spotykasz demonstranta, podchodzisz do niego i mówisz: „w geście solidarności postawiłem w swoim oknie świeczkę”.

Idę o zakład, że spojrzy na ciebie jak na kretyna. Jeżeli to jest jedyny gest, jaki możesz wykonać, to jest to gest bezradności i bezsilności wobec faktycznych potrzeb tych ludzi. Identycznie jak ze zniczami na grobach. Stawiasz je tylko dla siebie. Bo życia nikomu nie przywrócisz, kawałek wosku, lont knot i światło nikogo w Niebie nie zbawi.

Ale żebym został dobrze zrozumiany. Jestem zwolennikiem pragmatycznego podejścia do ludzi w potrzebie. Łeb mi pęka od tych wszystkich udostępnionych statusów, zdjęć PKiN oświetlonych flagą Ukrainy i kolejnych zdjęciach profilowych z kirą. Głupie, puste, nikomu do niczego niepotrzebne symbole. Ładnie wyglądają, ale w środku są bezużyteczne. Pomoc Ukraina powinna być czymś więcej, niż tylko zaspokajaniem własnego sumienia, że „COŚ” zrobiłeś? A w dupę sobie to wsadź!

Po „ekologicznej” akcji gaszenia świateł i „tradycji” jedzenia karpia, robi się z tego kolejną happeningową wydmuszkę. Skoro chcesz w tym uczestniczyć, to pozdrów ode mnie ludzi wielkiej naiwności.

Parę stuknięć w klawiaturę i kliknięć w myszkę stąd jest strona logowania do twojego banku. Pomyśl, co jutro lub pojutrze mógłbyś kupić, a z czego możesz zrezygnować. Wyślij te pieniądze tam, gdzie zostaną przeznaczone na realną i odczuwalną pomoc, zaspokajając faktyczną potrzebę. Symbole zostawmy bezradnym i bezmyślnym, a przelew (choćby 5-złotowy) pragmatycznym i trzeźwo myślącym.

Ja zrezygnowałem z biletu do kina w ten weekend. A Ty? Nakarmisz obojętność, tak samo jak wobec wylewających szambo na Jurka Owsiaka?

Pomoc dla Ukrainy. Zobacz, jak i gdzie to zrobić.

ukraina2

photo credit: Darwin Bell via photopin cc

In this article

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Wsadźcie sobie te świeczki w #*^&!"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
maciej
Gość

A mogę zapalić świeczkę i przelać kasę?

View Comment
Marcin
Gość

Czyli zakładasz, że jedynie Twoje rozumowanie jest słuszne ? Otóż mój drogi, nawet ten drobny gest jest bardzo ważny dla ukraińców ponieważ pokazuje nasze zjednoczenie w chwilach dla nich przełomowych i jest im to niesamowicie potrzebne dlatego bo widzą, że ludzie nie są ślepi na ich krzywdę i popierają ich walkę w drodze ku wolności. Podsumowywując – wyciągnij świeczkę z dupy, postaw na oknie, zapal i pomyśl czy jeżeli był byś na ich miejscu…

View Comment
Marcin
Gość

Stać mnie i na przelew i na postawienie świeczki w oknie, pierwsze pomaga zrealizować podstawowe potrzeby materialne a drugie jest niczym pieśń bojowa i powiedzenie „jesteśmy z Wami i popieramy to do czego dążycie”, nie bez powodu zostało zauważone, że podczas kiedy europa milaczała, „polska mówiła” – właśnie przez tego typu gesty.

View Comment
Michał
Gość

Knot. Lont może być od dynamitu – a poza tym zgadzam się w 100%

View Comment
Anna
Gość

Kamilu, świetny tekst. Też na to zwracałam we wczorajszym wpisie uwagę – żyjemy w kulturze instant, gdzie lajkiem, udostępnieniem i 160 znakami na Twitterze załatwia się poparcie lub oburzenie. I tak uważam, że świeczka będzie dla niektórych rozwiązaniem wymagającym prawie tytanicznej pracy – bo przecież trzeba świeczkę, zapałki lub zapalniczkę, jeszcze firanki pilnować, żeby się nie zapaliła…
Trochę mi to przypomina wszelkiego rodzaju fanpage gdzie zbieramy lajki dla Łukasza, Kasi, psów ze schroniska czy ofiar przemocy. I już sumienie czyste, bo nieużywane. I już można się poczuć jak zbawca świata. No bo przecież ja tak DUŻO robię!
Pozdrawiam!

View Comment
Żan
Gość

Od wczoraj, gdy zalała mnie przesadna liczba postów na FB z tymi samymi linkami, myślę nad tym samym – Jak NAPRAWDĘ można POMÓC???
Dzięki za wpis i za podpowiedź. .. że też sama nie wpadłam na to, żeby wyszukać w Google taką fundację. Pozwól, że ten wpis UDOSTĘPNIĘ?

View Comment
Żan
Gość

Zrobione! Przelane, pomnożone!
Dziś dane fundacji zobaczy blisko 30 000 osób!

View Comment
Joanna
Gość

Takie akcje, jak w Twoim wpisie i to co napisała Anna, działają na mnie jak płachta na byka. W takich sytuacjach szukam po internecie informacji na dany temat i zaśmiecam danej osobie stronę linkami co może rzeczywiście zrobić lub jaki jest aktualny stan danego przypadku. Dodając przy tym komentarz, że korzystanie z internetu nie boli, i że warto sprawdzić zanim pośle się coś dalej. Nie wiem czy to kogoś uczy. Może tylko ukrywają przede mną kolejne tego typu wpisy. Reakcje są różne. Najczęściej taki wpis jest usuwany, chociaż przy jednej akcji to mnie mało nie zagryźli.

View Comment
wpDiscuz