Mam w wśród swoich znajomych osoby o skrajnie odmiennych poglądach na życie. Dzięki Facebookowi mogę z łatwością przyglądać się, jak wypowiedzi posłanki Pawłowicz działają na osoby ze środowiska LGBT i co wypluwa z siebie prawa część sceny, kiedy uciska Annę Grodzką, niczym lina bycze jądra na rodeo.

Ok, tam gdzie woda i ogień, tam syk i dym. Ale spoglądając na komentarze obu stron, zadałem sobie jedno proste pytanie: i co z tego? Czy samo mielenie jęzorem ma jakiś realny wpływ na życie innych?

Co dla gejów wynika z tego, że posłanka Pawłowicz tak sobie mówi? Podkreślam: tyko mówi. Moje poglądy są skrajnie odmienne od niej. A pomimo tego co mówi, przez ostatnie lata robiłem w swoim życiu wszystko to, na co miałem ochotę.

Spotykałem się z kim chciałem i gdzie chciałem. O każdej porze dnia i nocy, w różnych celach. Na ulicy mogłem trzymać za rękę faceta, jak i kobietę. Mogłem się przytulać i całować. Mogłem zjeść śniadanie z gejem w Gdańsku, obiad z lesbijką w Warszawie, a kolację z kochanką w Poznaniu. Ani przez chwilę nie poczułem, żeby nawet najbardziej skrajnie odmienne poglądy, wygłaszane przez największych oszołomów w kraju, mogły zmienić mój styl życia i plany.

Ale wracając do tytułu tego wpisu. Nie widzę żadnych przeszkód, żeby Żyd, ksiądz i gej mogli mieszkać w jednym domu. Zupełnie jak Paweł i Gaweł z wiersza Fredry, ale bez przeszkadzania sobie nawzajem.

Ich odmienny światopogląd w praktycznym, codziennym wymiarze życia nie musi wykluczać dzielenia wspólnie pewnej przestrzeni. Każdy z nich może się podzielić obowiązkami. Żyd będzie odśnieżał w styczniu, ksiądz w lutym, a gej w marcu. Jeden będzie kosił trawę na wiosnę, drugi w lecie, a trzeci na jesieni. A czy to, że na parterze gej będzie spał ze swoim partnerem, wyklucza dla mieszkającego na drugim piętrze księdza odmawiania pacierza?

Czy msza święta w kościele nie zostanie odprawiona, bo 150 m. od kościoła jest blok, w którym mieszka modlący się w tym samym czasie Żyd i uprawiający seks geje? Jedno drugiego nie wyklucza.

Nigdy w całej historii Polski nie było tak ogromnej swobody wyrażania myśli. Mało tego. Nigdy nie było takiej swobody działania zgodnej z własnym światopoglądem. Bez zwracania uwagi na to, co mówią i robią inni. Tymczasem głównie w mediach, a także w social mediach, próbuje budować się zupełnie inny obrazek.

Jedna strona uciśniona przez drugą. Jedni nie mogą robić tego, bo inni mówią, że to „be”. A gdyby tak się wnikliwie przyjrzeć, to żaden stosunek geja nie odwołał pielgrzymki do Częstochowy. Żadna pielgrzymka do Częstochowy nie odwołała stosunku gejów, jeśli mieli w tym samym czasie na to ochotę. C’mon! Próbujemy tworzyć problemy tam, gdzie ich tak naprawdę nie ma.

Mogę zrozumieć media, zapraszające do jednego studia Kazimierę Szczukę i posłankę Wróbel, albo Marka Jurka i Krystiana Legierskiego. Bo chodzi o gwarancję, że na wizji wyraziste postacie będą między sobą zgrzytały. Ale zastanawialiście się, co robią ci ludzie po wyjściu ze studia? Idą w swoją stronę. Robią to, co tylko chcą, nawet jeśli przed kamerami wyglądało, jakby za chwilę mieli wyciągnąć siekiery.

Idą Święta. Mam do Was, drodzy znajomi i followersi, jedną prośbę. Żeby nie tylko od Święta, przeznaczać więcej czasu na pomnażanie własnego szczęścia. Na pomnażanie tego, co Wam sprawia przyjemność. Nikt mnie nie przekona, że zajmowanie się cudzymi poglądami, które nie mają kompletnie żadnego wpływu na wasz styl życia, jest najdzikszą ekstazą na ziemskim padole.

 

In this article

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Żyd, ksiądz i gej w jednym stali domu"

Powiadom o
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gość

„Nigdy w całej historii Polski nie było tak ogromnej swobody wyrażania myśli.”

Nie zgodzę się. A co ze Złotym Wiekiem Tolerancji w Rzeczypospolitej?

View Comment
wpDiscuz