Lojalnie uprzedzam. To jest wpis tylko dla branżowych hardcorów. Przepraszam, ale nie mam czasu na preludium o tym, czym jest Hash.fm, blogosfera i wywieranie wpływu w internecie.

Nowe narzędzie przyjęto w środowisku dość entuzjastycznie. W wielu oczach stał się już zbawczym i oszczędzającym czas instrumentem agencyjnej orkiestry.

Problem w tym, że Hash.fm wcale nie musi być miłosiernym Samarytaninem, który niesie tyle dobra, ile mogłoby się na pozór wydawać. Do mniej świadomych branżowców może przyjść niczym uśmiechnięty wilk w owczej skórze i zapytać: czy chcesz znać „wpływowych” blogerów?

Próba zautomatyzowania lub uproszczenia odpowiedzi na to pytanie może być bardzo zgubna. Marka w internecie (nie ważne, czy jako bloger, czy firma) w dużym uproszczeniu wywiera wpływ na dwa sposoby. Może być gospodarzem-wydawcą lub występować gościnnie.

A przynajmniej na chwilę obecną Hash.fm mierzy jedynie kanały, którymi sam jesteś w stanie administrować (twój profil na Facebooku, Twitterze, etc.).

Ale czy jest w stanie zmierzyć:

  • twoje wykopy z płomyczkiem na stronie głównej Wykop.pl?
  • wszystkie wzmianki, cytaty, wywiady i artykuły twojego autorstwa w serwisach branżowych i mainstreamowych?
  • miejsca w rankingach i raportach?
  • występy na branżowych schadzkach, w telewizji, radiu lub prasie?
  • niepubliczne udostępnienia twoich treści na Facebooku?
  • prowadzenie szkoleń, spotkań dla osób, którzy w swoich firmach tworzą treść dla milionów użytkowników w sieci?

Jasne, niektórych rzeczy żadne narzędzie nie będzie w stanie zmierzyć. A szczególnie aktywności off-line’owych.

Ale wywieranie wpływu w internecie jakoś gość na różnych platformach i w różnych formach to bardzo, ale to bardzo istotny element budowania swojej marki, zasięgu i siły przebicia. Zwłaszcza w celu pozyskiwania nowych czytelników czy widzów.

Druga rzecz to potencjał, którego Hash.fm również mierzy jedynie przez pryzmat kanałów własnych. Co mi po 5 tys. fanów na moim fan page’u, jeśli ich skłonność do dalszej dystrybucji treści jest mniejsza, niż 10 równie lub bardziej wpływowych influencerów jak ja, będących w gronie moich znajomych lub followersach?

Cały problem polega na tym, że niewiele osób jest w stanie zadać sobie tylu pytań i dokonać wielopoziomowej analizy. Dlatego obawiam się, że Hash.fm zostanie wylansowany na jedynie słuszne narzędzie do oceny, który bloger najlepiej nadaje się do współpracy z firmą. Boję się, że zamiast używania głowy i racjonalnej analizy będzie patrzenie w suche cyfry, zrodzone przez API i przemielone przez wątpliwej jakości algorytmy.

A zwłaszcza algorytmom wytaczam zarzuty dużego kalibru. Jeden ze wskaźników #HashIndex oparty jest na wynikach z SimilarWeb oraz Alexa. Oczywiście, niewiele osób zada sobie pytanie, czy to wiarygodne dane, skąd są pozyskiwane i w jakim stopniu wpływają na finalny wskaźnik #HashIndexu.

Wg danych Google Analytics ruch na moim blogu regularnie wzrasta. Wg SimilarWeb i Alexa spada. Oba narzędzia opierają swoje dane głównie na wtyczkach, zainstalowanych w przeglądarkach użytkowników i na podstawie ich aktywności mierzą ruch na stronie. Kto z Was ma zainstalowany dodatek SimilarWeb i Alexa? Nawet ja nie mam. Wiarygodność tych danych jest równie wątpliwa, jak moje umiejętności tańca w balecie.

Ale nie mam wątpliwości, że Hash.fm ma też swoje dobre strony i jest jak każde inne narzędzie. Przyniesie korzyść pod warunkiem, że trafi w odpowiednie ręce i będzie używane zgodnie z instrukcją obsługi. A o taką koniecznie powinni postarać się jego twórcy.

O instrukcję, która będzie bardzo jasno stawiała sprawę: mierzymy wpływ b(v)logera tylko w internecie i tylko w kanałach, którymi sam zarządza. Jeśli chcesz sprawdzić, jak i gdzie indziej roztacza swoje sieci, musisz to zrobić samodzielnie.

W innym wypadku, to sorry panowie, ale będzie to tylko marna kopia Klouta na polskim poletku. Nawet jeśli, jak wspomniał Konrad Traczyk u Artura Kurasińskiego, „Klout nie pojawił się nawet jako wątek podczas pracy nad Hash.fm.”

In this article

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Dlaczego Hash.fm nie mierzy prawdziwego wpływu blogera?"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sakwan
Gość

Za bardzo lubimy liczyć, żeby przejmować się jakimś tam wpływem offline. W końcu jak firma szuka blogera do współpracy, to liczy się co robi w internecie, a nie poza nim. Od reklamy offlineowej jest telewizja, radio, czy bilboardy or something like this.

View Comment
Konrad Traczyk
Gość
Dzięki Kamilu za zainteresowanie projektem. Pozwól, że odpowiem pokrótce na Twoje wątpliwości. a) wpływowość blogera/vlogera jest niezwykle złożonym zagadnieniem i zauważ, że nigdzie nie deklarujemy, że takową wprost mierzymy b) Hashrank jest na początku swej drogi i to co w tej chwili prezentujemy w panelu to dopiero początek agregowania przez nas danych c) za porównywanie do Klouta będę się obrażał i wygrażał z bardzo prostej przyczyny: Klout sprowadza wszystkie Twoje aktywności do jednej liczby, a my w panelu dajemy (lub będziemy dawać ) wgląd do największej granuralności jaka jest technicznie możliwa d) oskarżenia o „spłaszczenie” rozumienia sceny digital influencers przez… Czytaj więcej »
wpDiscuz