Ostatnim razem byłem na wakacjach nad polskim morzem z jakieś 20 lat temu, więc doskonale zdaje sobie sprawę, co tam się teraz dzieje. I proszę mi nie mówić, że od tamtej pory wiele się zmieniło i ja o tym nie wiem. Ja dobrze wiem, jak jest.

Gdybym napisał, że nad polskie morze jeżdżą fani kiczu, dna i wodorostów, obraziłbym pewnie połowę moich facebookowych znajomych. Trudno, możecie poczuć się się obrażeni. Ja swoich przekonań nie zdradzam. Serio, kompletnie nie czaję, dlaczego jeździcie nad Bałtyk?

Nadmorska stolica kiczu

Na to zaszczytne miano może ze spokojem powalczyć przynajmniej kilkanaście miast.

Ale weźmy sobie takie Niechorze i latarnię morską. Co mamy obok? Restaurację brazylijską. No, typowe polskie, nadmorskie klimaty, c’nie? Mało tego. Panuje tam filozofia nachapania się ile wlezie. Bo restauracja połączona jest z biurem podróży, komisem, kantorem i miejscówką na wesela.

Następny przykład? Weźmy Międzyzdroje. Jakieś pseudopomniki, ściana przy ścianie i te tandetne stateczki wycieczkowe, z których napierdalają jakieś bity w stylu disco polo.

Czy ktoś nie pomyślał, żeby te kutry zostawić takimi, jakie są naprawdę? Przecież one mają wieloletnią historę, którą można opowiedzieć. Pokazać najprawdziwszy w świecie osprzęt rybacki i poczuć się jak podczas prawdziwego połowu. Z przygodą i wyzwaniem, słuchając prawdziwych szantów? No ale nie, bo to pewnie zbyt ambitne.

Wszystko jest jak w piosence Maryli Rodowicz – kolorowe jarmarki, blaszane zegarki i cukrowa wata. Ale żebym został dobrze zrozumiany. Ja uwielbiam morze, przyrodnicze walory polskiego wybrzeża czy dobrze wpisującą się w ten klimat architekturę zabytkowych zabudowań jeszcze sprzed wojny.

Ale tych obiektów po prostu nie widać, bo przysłania je chaos. Czy to jest jakaś tęsknota za Stadionem Dzisięciolecia w latach 90.?

Wypnij się na to

Największą i najbardziej skuteczną karę, jaką można wymierzyć tym kurortom, to jedno wielkie, gołe wypięcie 4 liter.

Byliście choć raz na plażach w Hiszpanii albo Portugalii? Jasne, tam też mogą denerwować np. wysokie budynki tuż przy plaży, ale samo wybrzeże nie jest takie kiczowate, jak w Polsce. Nie ma wielkich billboardów, jakiś szpetnych bud. Wszystko ma ręce i nogi.

W Polsce jest wolnoamerykanka. Powodów tego jest wiele. Od niechęci lokalnych urzędników, którym nie spieszno uregulować zasady zagospodarowania przestrzennego, na nas, a może raczej na Was kończąc.

Tak na Was, którym ten kicz nie przeszkadza, skoro tam ciągle jeździcie. Zamiast się wypiąć, dać czerwoną kartkę, zamanifestować, rok w rok widzę znajomych, którzy jakby na wakacje nie potrafili znaleźć lepszego miejsca.

Aha i jeszcze jedno. Szczególnie do tych, którzy narzekają, że nad polskim Bałtykiem nie ma czasami odpowiedniej pogody w lecie. Bałtyk jest jednym z najbardziej kapryśnych mórz w Europie. Nie wiem, skąd się ludziom utarło, że nad morzem w lecie jest ciepło i słonecznie? No, może czasami i jest, ale jak wieje i jest zimno nawet w lipcu, to wszyscy się dziwią.

Dziwić to by się można było taką pogodą na południu Hiszpanii w lipcu, a nie nad Bałtykiem.

A może Wy jesteście z tego pokolenia Ireny Jarockiej, która kiedyś śpiewała:

„No to co, Bałtyk bywa zimny, prawie lód,
No to co, słońce nie wygląda spoza chmur,
Mimo to, Sopot, Hel, Kołobrzeg to mój świat,
Wolę go, bardziej niż południa złoty piach”.

 

 

In this article

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Pielgrzymki plebsu do nadmorskiego kiczu"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Żaneta
Gość

Niestety…….., ze smutkiem strasznym zgadzam się z każdym akapitem..
Portugalska Costa De Caparica, kilka km na południe od Lisbony, czaruje serią drewnianych kawiarni, maleńkimi, niebieskimi domkami o pow. 20m2, brzmiącymi niczym marzenie ekipami FADO.. Aż wzrusza do gołej kości.
U nas kicz goni kicz. Wstyd.
Ale chyba jesteśmy społeczeństwem disco polo. W przeciwnym razie „on uwielbia ją”, czy coś takiego – nie miałoby 37mln wyświetleń na YT…

View Comment
Optimist
Gość

Strasznie negatywnie.
Lecz kreatywnie 🙂

View Comment
Maja F.
Gość
Wszystkie wakacje z mojego dzieciństwa to Bałtyk. Nie ukrywam – mam sentyment. Tyle tylko, że wtedy tak koszmarkowo nie było. Chyba… A może nie pamiętam. Po kąpieli jadłam znienawidzoną bułkę z serem przygotowaną przez mamę na stołówce. Trzeba było szybko jeść na tej stołówce, bo drugi turnus już czekał :))) A swoją drogą wszystkim polskim nadmorskim urzędasom polecam wycieczkę, choćby jednodniową, na sąsiedzką Kurską Mierzeję. Do braci Litwinów. Tam każdy dom musi być zatwierdzony przez miejscowego architekta, który za pysk trzyma wszystkich budowniczych „nowotworów”. Tam wszystko utrzymane jest w jednym, jakby skandynawskim, stylu – starych rybackich chat z bali z… Czytaj więcej »
Kinga
Gość

a mnie najbardziej rozbrajają dzieciaki, które jako pamiątkę z nad morza przywożą: ciupagi 😀 ktoś powinien o tym doktorat napisać 😀

View Comment
wpDiscuz