To nie jest klasyczna relacja, ani ocena całego zamieszania. To jest autorska esencja najciekawszych wątków i tematów 2-dniowego MediafunLABu.

Kurwa ma być kurwą

Marcin Wójtowicz (Senior Strategy Consultant w K2) słusznie zwrócił uwagę b(v)logerom na jedną rzecz. Jeśli przeklinasz w swoich filmach czy wpisach, rób to nadal wtedy, kiedy wchodzisz we współpracę z marką. Inaczej tracisz wiarygodność, a społeczność szybko to wyczuje. Nie możesz zakładać łagodniejszej maski i rezygnować z własnego, nawet najbardziej kontrowersyjnego przekazu.

Marcin obnażył również kompletny brak zorientowania we vlogosferze wśród uczestników Forum IAB. Pytał ich przed kamerą o to, czy rozpoznają osoby ze zdjęć. Pokazywał najpopularniejsze twarze polskiego YouTube’a – m.in. Niekrytego Krytyka, Rocka i Adbustera. Na kilkanaście przepytanych osób, tylko jednej udała się ta sztuka. Przypomnę tylko, że Forum IAB to jedna z największych schadzek ludzi, którzy na co dzień są mocno osadzeni w branży interaktywnej, technologicznej i reklamowej.

YouTube nie jest wcale taki social…

Marcin Jaśkiewicz z ISTV pokazał ciekawe liczby polskiego YouTube’a. W kraju nad Wisłą „pompuje się” ok. 60 do 90 mln wyświetleń miesięcznie. Jednak gdyby zliczyć tylko polskich subskrybentów (czyli tych, którzy mają tam konta), będziemy ich mieli ok. 2 mln. Pamiętając przy tym, że analogicznie do blogowego współczytelnictwa, na YouTubie występuje efekt „współoglądalności”.

Wniosek? Liczba użytkowników Facebooka i YouTube’a (wg badań Megapanelu) jest niemalże identyczna. Ale na tym drugim większość z nas nie ma aktywnego konta. Nie może więc komentować, oceniać filmów czy wysyłać wiadomości. Innymi słowy, na YouTubie jesteśmy mniej social.

Blogi parentingowe, czyli o wrażliwych mamuśkach słów kilka

Obyło się bez walk w kisielu, ale czuć, że coś wisi w powietrzu. Relacje między autorkami blogów są czymś „zabrudzone”. Nie darzą siebie zbytnią sympatią. Nie oznaczają we wpisach, nie linkują, choć na scenie aż tak bardzo nie dawały na to dowodu.

Wystarczy jednak poobserwować pewne grupy na Facebooku lub dyskusje w komentarzach. I od razu widać przewrażliwienie na punkcie własnych dzieci, sposobów wychowania, stylu prowadzenia domu etc.

Przypomina mi to stado lwic, które bronią swojego terytorium i młodszych osobników. Nie chcę generalizować, ale to właśnie macierzyństwo zrodziło w nich takie skłonności.

Z punktu widzenia współpracy z firmami, to wg mnie jedna z najbardziej atrakcyjnych kategorii. W ich życie, pasje, problemy i rozterki można nienachalnie wpisać wiele produktów i usług. Ale przy okazji jedna z nich zwróciła w wielowątkowej dyskusji uwagę, że nie tylko na ich blogach powoli wyczerpuje się formuła konkursów oraz recenzji, jako metod współpracy z markami.

W blogach parentingowych widzę jeszcze dwa problemy. Po pierwsze pytanie, co będzie za 5-10 lat, kiedy dzieci dorosną? Czy nie będą miały pretensji do matek, że publicznie „sprzedawały” ich życie? Czy w tym kontekście zarabianie na dzieciach jest etyczne?

A po drugie, brakuje mi męskiego, ojcowskiego głosu. Z chęcią czytałbym blogi, gdzie naprzemiennie pisze mama i tata, bez dominacji przemyśleń tylko jednej ze stron.

Prawnikiem w blogera

Głośny zgrzyt na linii Jakóbiak – Stępowski wciąż był żywy na ustach panelistów. Rozmawiali o tym Tomasz Machała, Robert Stępowski i Piotr Stasiak z Newsweeka.

Tomek wyraźnie zaznaczył, że nie rozumie decyzji o usunięciu/schowaniu wpisu przez Stępowskiego pod presją groźby ze strony Jakóbiaka i późniejszych próśb ze strony Livebrandu. Robert z kolei wyznał, że nie czuje się blogerem i nie zależało mu na rozdmuchiwaniu sprawy.

Wg mnie miało to też negatywne konsekwencja dla całej blogosfery. W ten sposób pokazuje się, że takie metody działają na blogerów. Skoro udało się raz, drugi i trzeci, to firmy i marki będą nadal szukały w tym swojej szansy. Nawet wtedy, kiedy podstawa prawna ew. zarzutów jest wątpliwa.

W dyskusji pojawiły się jeszcze dwa ciekawe wątki. Piotr Stasiak z Newsweeka zasugerował, że na przyszłość być może dobrym rozwiązaniem będzie założenie czegoś w rodzaju stowarzyszenia. Jakiejś komórki, gdzie blogerzy zrzucaliby się drobnymi kwota co miesiąc na ew. pomoc prawnika w podobnych sytuacjach.

Z kolei Tomek przypomniał o sprawie blogera Michała Olecha i zarzutów AWR Wprost o nielegalne ujawnienie okładek tygodnika. W tym kontekście Machała zdeklarował, że w podobnych sytuacjach jest gotowy postąpić identycznie, czyli opisać sprawę, nagłośnić i zaproponować pomoc prawników. Niezależnie od tego, czy to bloger piszący w natemat.pl, czy publikujący na innej platformie lub własnej domenie.

Zastrzegł jednak, że nie może dotyczyć to wszystkich przypadków. Od blogera oczekuje, że na początku zmobilizuje własną społeczność i social media po swojej stronie. I jeżeli ewidentnie będzie miał rację, to są gotowi pomóc.

[/sociallocker]

In this article

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Kurwa ma być kurwą, a YouTube nie jest wcale taki social. MediafunLAB moim okiem"

Powiadom o
avatar
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
bazyllia
Gość

czy to aby na pewno wszystko?

View Comment
wpDiscuz