Sobota. True story! Wbijam do Zary. Bardziej z ciekawości, niż z faktycznej chęci zakupu.

Przy stojaku z shortami kręci się koleś około trzydziestki. Wtem dobiega do niego kobieta i wypala:

– Ani mi się waż! Zostaw to. Wygląda jak dla geja. No chodź już. Zobacz co wybrałam, idziemy przymierzać.

Kobieta chodzi po sklepie i wybiera mi, co mam przymierzyć? I na dodatek stygmatyzuje ubrania? Rzuciłbym taką z prędkością światła.

No c’mon. Znam wiele kobiet, które dostałyby orgazmu, gdyby ich facet ubierał się jak nie jeden gej! Serio. I wcale nie chodzi o kopiowanie stylizacji żywcem. Chodzi o pewne wyczucie i styl. Lepsi faceci czerpiący inspiracje z gejów, niż ubierający się pod pełne dyktando swojej kobiety.

Jasne, gdzieś w społeczeństwie funkcjonuje przeświadczenie o istnieniu stylu jak na geja. Tylko zupełnie nie rozumiem, dlaczego to ludzi odrzuca?

To geje wyznaczali nowe trendy mody. To oni zawsze byli w awangardzie. I podobnie było z owłosieniem. 30 lat temu golenie klaty i pleców przyjęło się tylko wśród homoseksualistów. Później przebiło się do celebrytów i sportowców, a na końcu do głównego nurtu. Pewnie wielu mężczyzn robi dziś coś lub ubiera się z przekonaniem, że to monopol heteryków, nie wiedząc, że to wypłynęło od gejów.

Ale po tej sytuacji popłynąłem z myślami dalej. A gdyby tak na ubraniach dużych sieciówek były metki z wyraźnym oznaczeniem: „designed by gay”? Kupiłbyś?

photo credit: dmmartens666 via photopin cc

In this article

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Jak dla geja, to nie kupisz?"

Powiadom o
5000
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gość
Jak Ty to robisz, że zawsze niby się z Tobą zgadzam ale zawsze jest jakieś ale… 😉 Oczywiście w pełni popieram: „Znam wiele kobiet, które dostałyby orgazmu, gdyby ich facet ubierał się jak nie jeden gej! Serio. I wcale nie chodzi o kopiowanie stylizacji żywcem. Chodzi o pewne wyczucie i styl.”. Z drugiej jednak strony niektóre ubrania rzeczywiście są jakieś takie no… nie powiem gejowate, (bo „gej” nie powinno być słowem nacechowanym negatywnie) ale takie powiedzmy niemęskie. Zresztą czasem, inne osoby patrzące na nas z boku mają szerszą perspektywę i może warto przynajmniej przemyśleć ich opinię. Zupełnie nie podoba mi… Czytaj więcej »
Gość
Bardzo nie lubię „metkowania”. Niekobiece, niemęskie – dla mnie to słowa jednoznacznie deprecjonujące. Posiadające jednoznacznie negatywny wydźwięk. Jakby ktokolwiek miał patent na to, co jest męskie, kobiece, gejowskie, lesbijskie. Męskość i kobiecość to nie ciuchy. Dla mnie to wnętrze. Można być bardzo męskim pomimo różowego sweterka w serek i „miękką frytą” w glanach i skórze na plecach. Tak samo jak bojówki i koszula nie odbierają kobiecie jej kobiecości. Reszta to stereotypy. Ramki, w które ja nie daję się wepchnąć. Kamilu – „silny, heteroseksualny mężczyzna”? To jakiś nowy gatunek? 😛 Zabrzmiało trochę jak z „Walki o ogień” 😉 P.S. Moim skromnym… Czytaj więcej »
Gość

Owszem, nikt nie ma patentu, co jest jednoznacznie męskie, a co damskie, no ale jeśli dochodzimy do takiego momentu, że w sklepach musi być wyraźny podział na „man” i „woman”, bo inaczej NIE DAŁOBY SIĘ tych ubrań od siebie odróżnić – no to przepraszam, ale coś tu jest nie tak… Gender, jak już, miało być w wychowaniu dzieci, a nie indoktrynowaniu dorosłych.
A co do wybierania ubrań przez partnera/partnerkę… mój mąż mógłby mi niejedną stylizację wybrać od A do Z, bo dzięki niemu zaczęłam się lepiej ubierać i nie uważam tego za złe. Mężczyźni jednak wiedzą, co dobre 😉

View Comment
wpDiscuz