Miesięczne Archiwum: Maj 2013

Pamiętam bardzo dobrze, jak w PRL-u po ulicach Warszawy jeździły furmanki. Jako młody gówniarz zawsze się zastanawiałem, po co koniom takie czarne łatki przy oczach. Dziś furmanek na ulicach dużych miast nie widuję. Ale klapki na oczach? Jak najbardziej! O...
Nigdy nie miałem oporów, żeby kupić coś w sieci. Jasne, bywały mniej lub bardziej udane zakupy, ale są rzeczy, których w internecie kupować się nie powinno. I na moją listę "never ever via internet" dopisuję dziś ciuchy.
Fajnie jest być anonimowym na Facebooku, prawda? To takie bezpieczne. Siedzisz sobie wygodnie przed ekranem niczym niepokonany bohater. Za wszystko co napiszesz, nigdy nie poniesiesz konsekwencji. Możesz mówić, co ci ślina na język przyniesie. Bo w swojej pracy i otoczeniu jesteś tylko wytresowanym, szeregowym psem, który wciąż musi udawać brak sprzeciwu.
Zawsze myślałem, że ludzie kupują taki prezent, by obdarowany czuł się wyjątkowo. Niestety, między zamiarem, a efektem końcowym jest przepaść. Zamiast dać mężczyźnie swoisty wykop, ładują go do wora z szarą masą
Nigdy nie lubiłem ślubów i wesel. To taka wyższa forma przaśności i picowania fasady. Po stokroć wolę pogrzeby, bo tam trudniej udawać emocje. Na ślubach zawsze na potrzeby chwili wszyscy są szczęśliwi. No bo jak inaczej? Zupełnie jak uśmiech cyrkowego klauna. Ale to i tak jeszcze nic w porównaniu z innym problemem.

Kolekcjoner wyrafinowanych doznań, urodzony wrażliwiec, twórczy buntownik z powołania. Łamanie konwencji, bezkompromisowy, frywolny przekaz to moje największe narkotyki. Lubię się intelektualnie spocić, kocham stand-up i wyborne alkohole. Piszę tu, bo lubię, bo świat budzi we mnie potrzebę niepoprawności. Moja definicja szczęścia to sprostanie swojej wyobraźni. Jeśli twoje życie wypełnia ocean złudzeń i grzecznych schematów, to niestety nic tu dla siebie nie znajdziesz.

Bez tych wpisów dalej się nie ruszaj