Kiedy media publikowały kolejne rewelacje o kupowaniu probostwa w gdańskiej diecezji, zdjęć samochodów polskich biskupów, albo wartości ziemskich majątków zakonów, nazywano to atakiem na polski kościół. W drugim dniu Świąt zacząłem się zastanawiać, czym jest zatem wizja nowego Papy o ubogim Kościele?

Na militariach nie znam się zbyt dobrze. Ale będąc w terminologii ataków, można to spokojnie nazwać rzuceniem granatu.

Ciekawe, jak go rozbroją polscy hierarchowie? Bo dla nich to rodzaj broni, z którym nigdy nie mieli do czynienia. Wcześniej zawsze mogli powiedzieć, że granat wrzucili wrodzy najeźdźcy, krzewiący laicki światopogląd w kraju nad Wisłą.. Ale teraz granat przyleciał z samej góry od szefa.

Jak rozbroić ten granat?

Wyobraźcie sobie, że w pracy pojawia się nowy przełożony, którego wizja jest kompletnie odklejona od dotychczasowej rzeczywistości. Co robisz? Możesz uciec, wchłonąć nową doktrynę albo zacząć się buntować.

Bunt oznacza brak posłuszeństwa i daleko idące konsekwencje. A przecież żadnemu z purpuratów nie przyjdzie do głowy dobrowolne porzucenie stanowiska.

Ciężko też będzie głosić z ambony ubóstwo, by za chwilę wsiąść do swojego mercedesa za 100 tys. zł. Czyny, a nie słowa. Bo wówczas traci się wiarygodność.

Wisi więc w powietrzu problem, którego trudno się będzie pozbyć. Papa głosi krótkie, proste i zrozumiałe przesłanie. Tam nie ma żadnej ukrytej metafory tudzież odniesienia do ubóstwa niematerialnego.

Jak więc biskupi wybrną z porównania: Papa mógł zrezygnować z ogromnego apartamentu, pozłacanych szat i krzyża, a diecezjalny pasterz nie potrafi zrezygnować z najnowszego audi?

Ja bym wpadł w głęboką konsternację. Ale znając polskich purpuratów, to założę się, że będą budować setki różnych interpretacji papieskich słów. Koniec końców przesłanie Papy zrzucą na świeckie owieczki.

Niewykluczone też, że pójdą drogą ojca Rydzyka. W biurkach wizje budowy term czy parków rozrywkowo-religijnych, a przed komornikiem zaświadczenie o niskich zarobkach, uniemożliwiające ściągnięcie grzywny za nielegalną zbiórkę pieniędzy.

Na koniec nie zapominajmy podkreślić, że to wszystko jest sprawą polityczną, sterowaną przez rosyjskie władze i wpisującą się w prześladowanie katolików.

In this article

Join the Conversation

3 comments

  1. Mariola Odpowiedz

    Bardzo dobry tekst. Ma pan lekkie i ostre pióro. Trzymam kciuki za rozwój bloga 🙂

    View Comment
  2. FILIFJONKAN Odpowiedz

    Nie znam żadnego księdza, który jeździłby Mercedesem. I znam > niż 1 księdza.
    Łatwo generalizować, prawda?
    Ma pan jakieś konkretne przykłady, które świadczyły by o tym, że większość księży żyje zamożnie? Ponieważ jeśli tak nie jest przynajmniej z większością, to wydaje mi się, że nie jest to wiarygodna opinia.

    View Comment
    1. Kamil | SocialTalk.pl

      Tak, masz rację. Ciężko o wiarygodną opinię w obliczu sytuacji, w której Kościół nie upublicznia swojego majątku. Właśnie dzięki braku transparentności powstają takie wpisy jak ten. Ale przykładów nie brakuje. Proszę bardzo: lista samochodów, jakimi jeżdżą Ci, z których powinniśmy brać przykład, czyli biskupi: LINK. Co my tu mamy: Lexus, audi, volvo, volkswagen w cenie nawet do 300 tys. zł. Samochód na pewno nie jest symbolem ubóstwa, nawet jeżeli jest to nowy Fiat za 30-40 tys., jakim jeżdżą szeregowi wikariusze.

      View Comment