„Witamgate” na moim facebookowym fan page’u pokazał bardzo dobitnie poważny problem. Facebook jest areną wygłodniałych hien, które w obronie własnych przekonań (co by sam fakt ich posiadania nie był głupi) z nadgorliwością plują na wszystkich o innej opinii.

Pół roku temu hordy analfabetów sponiewierały sekretarza noblistki, bo miał czelność sprzeciwić się używaniu słowa „witam”. Mistrz słowa przegrał z ludźmi, którzy świadectwo maturalne powinni schować głęboko do szuflady.

Mnie w internecie chroni fundacja „Słona zupa”. Jeśli komuś nie smakuje to, co podaję na blogu czy fan page’u, nie powinien z butami wchodzić do mojej miski i ją rozlewać. Na człowieka, który pisze na swoim blogasku bez sensu, bełkocze, jest czytelnikiem samego siebie i nieudolnie się lansuje, nikt nie powinien zwracać uwagi. Taki twór powinien zginąć w otchłani zmasowanej i ustawionej ignorancji. Skąd więc to całe zainteresowanie?

Dziękuję za wszystkie komentarze, a zwłaszcza te negatywne. Trzymam się konsekwentnie swojej żelaznej zasady, że nie ma szkodliwej krytyki. Niestety, jest taka grupa ludzi, którzy próbują lansować retorykę: kto nie jest z nami, jest przeciwko nam. Na każdą niepoprawność, każdy wyraz sprzeciwu i emocji (niewymierzony w nikogo indywidualnie) reagują bydlęcym jazgotem i paniką. Zupełnie jakby im ktoś naumyślnie pojechał po rodzinie.

Wytaczają wtedy armaty ad personam. Za sam pogląd i krytykę (mniej czy bardziej słuszną) robią ring tonący w kisielu. Tematem nie jest pogląd, czy opinia, tylko człowiek, który ją wyraża. Wtedy pojawiają się ci, którzy wiedzą o tobie najwięcej. Nigdy w życiu ich nie widziałeś, ale wiedzą tyle, jakby byli twoim cieniem.

Burków delikatesami nie karmię. Od początku powtarzałem, że to nie jest miejsce dla każdego. Ale nie mogę pojąć, dlaczego wciąż niektórzy chcą mieć coś z tym wspólnego, chociażby poprzez zostawianie komentarzy. Rozmów jak z partyjną młodzieżówką nigdy nie będę prowadził. Mam o wiele ważniejsze rzeczy, niż pilnowanie, czy mnie ktoś przestał lubić lub śledzić na fan page’u.

In this article

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
5000
wpDiscuz