Gdyby mi ktoś 10 lat temu powiedział, jak bardzo ideologicznie będę dziś daleki od prawicowego światopoglądu, popukałbym mu w czoło. To nie jest temat, którego opisywanie na blogu daje mi jakąkolwiek przyjemność. Wolałbym pisać o czymś innym, ale wrażliwość społeczna i emocje biorą teraz górę.

Jest rok 2008. 14-letnia wówczas lublinianka zostaje zgwałcona i zachodzi w ciążę. Dwa szpitale (w stolicy i w Lublinie) odmawiają wykonania zabiegu aborcji. I to pomimo potwierdzenia legalności przez prokuraturę.

W ostatni wtorek października br. Trybunał orzekł jednogłośnie, że Polska naruszyła trzy przepisy europejskiej konwencji.

W efekcie, dziś już pełnoletnia kobieta, otrzymała 30 tys. euro zadośćuczynienia i 15 tys. euro na rzecz jej matki, która także była skarżącą w tej sprawie. Nasze władze mają też zapłacić 16 tys. euro na pokrycie poniesionych kosztów i wydatków.

Zarobiła na gwałcie

Myślałem, że na tym koniec historii. Grubo się myliłem. Jeden z biskupów postanowił dołożyć od siebie kilka słów. 1 listopada, podczas mszy św. na Cmentarzu Nowym w Kielcach, do tego wyroku odniósł się biskup kielecki Kazimierz Ryczan:

„Wstrząsające, że matka chciała w ten sposób zarobić i zarobiła”

Aha, już wszystko rozumiem. Dziewczyna w wieku 14 lat z premedytacją zaplanowała sobie ten gwałt, żeby po 4 latach na nim zarobić. Rzeczywiście, wstrząsające! Jak można było po takiej tragedii rościć sobie prawo do odszkodowania? Kobieto, wyluzuj. To tylko gwałt. Powinnaś była przyjąć z pokorą ten czyn, cierpieć nie z własnej winy i urodzić.

I broń Boże prosić kogoś o pomoc i wsparcie finansowe. W końcu to twoja wina, że zostałaś zgwałcona. Pewnie chodziłaś sama w nocy po lesie, żeby dostać te 30 tys. euro. Niebywały sposób na zarobek.

Nie wiem, jak bardzo trzeba być nieczułym na ludzkie cierpienie, żeby zarzucać komuś chęć zarobku na swojej tragedii. Gdybym słowa biskupa usłyszał na żywo w domu, moje ściany popełniłyby samobójstwo.

Nigdy nie byłem i nie będę kobietą. Może z tego względu mi też nie wypada zabierać w tej dyskusji słowa. Może ja też nie wiem, co mówię. Ale ciekawy jestem, czy gdyby prawicowe posłanki same padły ofiarą gwałtu, to z pokorą i uśmiechem na twarzy donosiłyby ten płód?

Ja zawsze byłem za tym, by człowiek, bez względu na swoje przekonania, miał wybór. Niech każdy z nas podejmuje decyzje za siebie z pełną odpowiedzialnością. Dlaczego w sprawach światopoglądowych za poczynania ludzi chcą decydować politycy i purpuraci?

Skoro państwo nie jest w stanie zagwarantować godziwego życia i finansowania potrzeb osób niepełnosprawnych, tym bardziej nie powinno ograniczać decyzji o dokonaniu aborcji. Ale przecież to politycy i duchowni najlepiej wiedzą, co to znaczy opiekować się roślinką. To oni w końcu wielokrotnie nosili przez 9 miesięcy w brzuchu dziecko poczęte w wyniku gwałtu.

A później mamy takie tragedie jak w Hipolitowie, gdzie w beczce znajduje się kilkoro zabitych dzieci.

Przecież bardzo oczekiwane, chciane i kochane dzieci z gwałtu będą o wiele lepsze, niż te urodzone w wyniku in-vitro, prawda? Dzieci z gwałtu na pewno nie będą miały genów po ojcu, który dopuścił się takiego czynu. Przecież to dzieci z in-vitro częściej lądują w beczkach, poćwiartowane w lodówkach, albo czekają przez lata w domu dziecka na adopcję, prawda?

In this article

Join the Conversation

28 comments

  1. Zuzanna Anna Odpowiedz

    Zakaz aborcji różni panowie tłumaczą „prawem do życia”. Tylko że „życiem” nazywają płód, zapominając o matce. Kobieta wszak nie człowiek, prawa człowieka jej nie dotyczą.
    Panowie zabiegają na siłę o życie niechcianego dziecka. Czy nie lepiej zabiegać o życie, szczęście, spokój i ustatkowanie kobiety dorosłej, na której kształcenie wydało się pieniądze, która płaci podatki, pomaga swojej społeczności, wnosi coś do społeczeństwa, a nie tylko wymaga opieki jak opuszczone dziecko?

    View Comment
    1. Kamil | SocialTalk.pl

      @Zuzanna Anna, najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że politycy i duchowni bronią nienarodzonego życia. Ale kiedy to dziecko już się rodzi, jest niepełnosprawne, wywodzi się z patologicznej rodziny, to wspomniane instytucje są ułomne i nie potrafią temu zaradzić.

      View Comment
  2. Paulina Odpowiedz

    dlatego ani politycy ani czarne kruki nie powinni mieć prawa wypowiedzi, a co dopiero decydowania za kobietę… Nie rozumiem nawet na przykładzie nauk przedmałżeńskich prowadzonych przez duchownych..przepraszam bardzo co oni o tym wiedzą przecież oficjalnie nie powinni wiedzieć nic…a wiedzą tak dużo?

    View Comment
    1. Katarzyna S.

      Ta opinia jest troche niesprawiedliwa. Nie uważam zdania ”oficjalnie nie powinni wiedzieć nic…a wiedzą tak dużo”za sensowne,ponieważ fakt nie każdy jest kobietą od urodzenia,ale nie zawsze trzeba byc hydraulikiem,żeby zakręcić kran. Co więcej,cóż by był za bałagan, gdyby kobiety decydowały o swoich prawach,młodzież o swoich,a bandyci o swoich itd.

      View Comment
    2. Kamil | SocialTalk.pl

      Kasiu,

      skupmy się przede wszystkim na kwestiach światopoglądowych. To są bardzo prywatne kwestie, o zerowej szkodliwości społecznej, więc tutaj państwo nie powinno wcale ingerować. Co innego złodzieje. Tu mamy prawo, ustanowione przez Państwo i każdego czeka odpowiedzialność za popełnione czyny. Wg mnie Państwo nie powinno ograniczać ludzi w kwestiach światopoglądowych.

      View Comment
    3. Joanna

      Dziękuję że uważasz, że jak ktoś jest kobietą to tak jakby był złodziejem, terrorystą itd. Zresztą jak i tak siadujesz czasem – jak widać – w necie, to popatrz na żenujące wpisy różnych szczeniaków / zboczeńców pod artykułami np. o gwałcie :
      – że przecież skoro kobieta nie jest lesbijką to co w tym strasznego,
      – że jak pełnoletnia dziewczyna była wciąż dziewicą to była dziwadłem i powinna być wdzięczna gwałcicielowi że ją „unormalnił”,
      -że gwałt po którym trzeba założyć kilkanaście szwów,przeprowadzić transfuzję i kobieta już nigdy nie będzie mogła urodzić dziecka, pewnie i tak nie boli bardziej niż kopnięcie w jądra,
      – że ” ja jakby mnie kobieta zgwałciła to bym się cieszył, a one jeszcze mają pretensje”,
      – że skoro nie jest teraz (zgwałcona dziewczyna) ani w szpitalu psychiatrycznym ani nie popełniła jeszcze samobójstwa to widać nie było aż takie nie do wytrzymania więc niech się nad sobą nie użala,
      itd. itd.
      Naprawdę wydaje ci się że większość facetów w tym kraju prezentuje poziom wystarczający żeby decydować o tego typu sprawach?

      View Comment
  3. Katarzyna S. Odpowiedz

    Myślę,że nie da się porównywać jednego z drugim(gwałt- a in vitro). I kościół tak jak i prawicowe posłanki swoich poglądow nie zmienią bez względu na Twój artykuł.

    View Comment
    1. Kamil | SocialTalk.pl

      Można porównać życie poczęte z gwałtu do życia poczętego z in-vitro. Myślę, że oczekiwane, chciane i kochane dziecko w drugim przypadku to o wiele większe szczęście nie tylko dla rodziców, a dla społeczeństwa. Nie, nie mam zamiaru zmieniać poglądów prawicowych posłanek, bo to beton. Tym blogiem nie zmienię świata. To tylko miejsce wyrażania moich poglądów.

      View Comment
  4. Marta Odpowiedz

    Ludzie! Myślę, że umyka Wam jedna, ale bardzo ważna rzecz. Gwałt to w istocie brutalny akt skierowany przeciwko kobiecie – to ona jest ofiarą, ale nie przychodzi Wam do głowy, że dziecko powstałe w wyniku gwałtu również jest ofiarą? Matka nie ma obowiązku wychowywania go, jest wielu innych ludzi, którzy chętnie zrobią to za nią – system ten nie jest idealny – nie wierzę, że istnieje państwo, w którym nie ma biednych, niechcianych, niekochanych i zaniedbanych dzieci, ale czy to oznacza, że dzieci te nie mają prawa żyć? Nie rozumiecie, że najgorsze naszym zdaniem istnienie jest lepsze od nie-istnienia? Moim zdaniem jesteśmy zbyt nastawieni na pewną jakość życia, bardzo szybko przyzwyczajamy się do dobrego. Wydaje się nam, że mamy PRAWO do bycia szczęśliwym, do ułożenia sobie życia, według naszego widzi mi się. Oczekujemy więcej i więcej i trudno nam się pogodzić z faktem, że czasem trzeba zrobić coś, co niekoniecznie nam się podoba, co jest bolesne i trudne. Jak 9-cio miesięczny okres – owszem, niezwykle trudny, ale przemijający, można postawić na szali z ludzkim życiem? ? Nie rozumiem Tego. Wielu narzekających na swój los, gdyby poczuło pistolet przy skroni, błagałoby o życie – bo życie to bezcenny DAR.
    Instytucje – szczególnie kościelne robią co w ich mocy, żeby polepszyć sytuację. Nie zapominajcie skąd wzięła się w ludziach nadzieja na to, że państwo może nam cokolwiek gwarantować? Kto jako pierwszy rozpoczął działalność charytatywną w Europie? Kościół. Łatwo jest narzekać, łatwo jest pozbywać się problemu, a nie rozwiązywać go, ale jak daleko zaprowadzi nas taka droga?

    View Comment
    1. Kamil | SocialTalk.pl

      Przede wszystkim to nie jest tak, że po 9 miesiącach trauma z dnia na dzień pryska. To zostaje do końca życia. Idąc twoim tropem myślenia, skoro mamy PRAWO do bycia szczęśliwym, a ktoś definiuje to szczęście wtedy, kiedy postępuje zgodnie z własnym sumieniem, czyli dokonuje aborcji, to nie widzę problemu. Najgorsze życie nie jest wcale lepsze od „nieżycia”, głównie ze względu na to, że państwo nie jest w stanie zapewnić prawidłowe funkcjonowanie takich osób.

      View Comment
    2. Marta

      Spójrz jeszcze raz na moją wypowiedź, a szczególnie na słowa poprzedzające „PRAWO”, a później na cały kontekst, Zastanów się, zrozum, potem pisz.
      Uważasz więc, że aborcja usunie tę traumę? Brawo.
      „Najgorsze życie nie jest wcale lepsze od „nieżycia”, głównie ze względu na to, że państwo nie jest w stanie zapewnić prawidłowe funkcjonowanie takich osób.”
      Spójrz jak roszczeniowo patrzysz na życie! Właśnie o tym pisałam w ostatnim komentarzu. Uważasz więc, że w Norwegii, gdzie państwo dużo lepiej spełnia swoje funkcje socjalne, życie jest więcej warte niż w Polsce? Państwo nie jest naszą Wróżką Zębuszką, Dziadkiem Mrozem czy Świętym Mikołajem. Nie jest też czarodziejem, który naprawi wszystkie krzywdy i zapłaci za wszystkie straty – chociażby po klęsce żywiołowej – a tego przecież wszyscy oczekują, tak? Oczywiście, że państwo nie jest w stanie zapewnić dobrobytu wszystkim. Czasem tyczy się to nawet zabezpieczenia egzystencji. A Ty skoro tyle oczekujesz od państwa, ile sam robisz, żeby zbudować wspaniałe, socjalne państwo. Zagłosowałeś? Nie uważasz, że to troszkę za mało? Z resztą pomijając już kwestię poglądów na temat państwa, uważam, że pewne wartości trzeba rozpatrywać w oderwaniu od systemu, gdyż są one na tyle istotne, że trzeba spojrzeć na nie szerzej. Życie niezależne od zabezpieczenia społecznego jest warte dużo więcej niż Ci się wydaje. Rozmawiałeś kiedyś z osobą upośledzoną, osobą wymagającą stałej opieki? Za nic nie byłbyś w stanie przekonań mnie, że woleliby się nie urodzić.

      View Comment
    3. MagdaM

      Marta, ale kto daje Ci PRAWO do decydowanie, co usunie, a co nie, czyjąś traumę. Dziewczyna z mamą podjęły taką, a nie inną decyzję, została ona usankcjonowana prawnie, ale chciano jej odebrać prawo do decydowania, ignorując jej uczucia i jej poglądy. Można oceniać jej decyzję negatywnie, ale nikt, moim zdaniem, nie ma prawa, wchodzić w ciało i umysł osoby zgwałconej.

      Poza tym ten kraj nie składa się tylko i wyłącznie z katolików, mamy prawo do własnych poglądów. Piszesz o staraniach, zwłaszcza kościoła katolickiego, podam Ci przykład, jak Kościół dba o życie: znam nie jedną sytuację, gdy ksiądz nie chciał pochować zmarłego noworodka, odsyłając rodziców samodzielnie na cmentarz, bo nie był ochrzczony. Skąd więc taka obłuda i wojna o zarodki oraz rażący brak niekonsekwencji.

      Prawo powinno uwzględniać różnorodność poglądów, a wiele kwestii powinno być regulowanych naszymi sumieniami. Bo łatwo mówić o wartości życia, kiedy nie jest się dotkniętym gwałtem, czy niepełnosprawnością. Zapytaj osobę-roślinkę, albo jej rodziców, którzy nie mogą swojemu dziecku zapewnić przeżycia, bo nie stać ich na leki, a Państwo, które chciało, aby dziecko się urodziło, ma ich jednym słowem, gdzieś, o to, co czują. Jest wiele rozmów z takimi ludźmi, którzy nie rozumieją, dlaczego chroni się nienarodzone życie (brakuje ochrony komórek jajowych i plemników), a nie pozwala się ludziom żyć godnie i zgodnie z ich przekonaniami.

      Moim zdaniem to powinna być kwestia sumienia, nie stawiajmy się w sytuacji, której nie da się pojąć, jeśli się jej nie przeżyje.

      View Comment
    4. Marta

      Wybacz, ale w mojej wypowiedzi nie doszukałam się jasnego określania co usuwa traumę u kobiet zgwałconych. Napisałam, że zabicie tego dziecka nie usunie traumy, to nie jest lekarstwo – owszem, może tak wyglądać w oczach zgwałconej, ale każdy psycholog powie Ci to samo – pewien ślad zostanie do końca życia. Ta rozmowa nie jest na temat leczenia traumy, ale na temat prawa kobiety do decydowania o życiu drugiej osoby, tyle że nienarodzonej. Temat ten pozostaje poza „wchodzeniem w głowę kobiety zgwałconej” – to raczej zwolennicy aborcji starają się ją uzasadniać stanem psychicznym i emocjonalnym zgwałconej.
      Proste pytanie – dałabyś prawo jednemu z bliźniąt syjamskich do polepszenia warunków jego życia kosztem życia drugiego? A gdyby ten drugi był upośledzony umysłowo? Byłoby Ci łatwiej podjąć taką decyzję? Dlaczego tak bardzo różnicuje się sytuację matki, która ma wspólnotę ciała z dzieckiem i bliźniąt syjamskich? Bo dziecko nie jest w stanie się wypowiedzieć? Dlaczego dajecie prawo jednej osobie podjąć decyzję dotyczącą życia kogoś innego?

      Moim zdaniem kwestia dopuszczalności aborcji jest sprawą zdroworozsądkową, zupełnie niepowiązaną z religią. Użyłam argumentu misyjnej działalności Kościoła, ponieważ wypowiedź przedmówcy była stronnicza – ukazywała tylko jedną stronę medalu, a jak wiadomo zawsze są dwie – możesz być pewna, z obu zdaję sobie sprawę, ale myślę, że to nie miejsce na dyskusje na temat tego czy w Kościele Katolickim jest więcej dobra, czy zła. Moim zdaniem Kościół zajął w tej kwestii jak najbardziej zdroworozsądkową pozycję i zawzięcie jej broni, co uważam za nader słuszne, ale proszę Was, nie ograniczajcie swojej argumentacji do ślepej walki z Kościołem, bo ta sprawa wykracza daleko poza kwestię religii.

      Owszem prawo jest laickie, nie obiera jednego stanowiska w sprawie religii, ale nie oznacza to, że nie przyjmuje, żadnych zasad moralnych. Jak myślisz, jakim cudem skazano by zbrodniarzy II wojny światowej, gdyby nie formuła Radbrucha, gdyby nie założenie, że są linie, których nawet w imieniu, w zgodzie z obowiązującym prawem pisanym nie można przekroczyć? Uważam również, że kwestia aborcji, podobnie jak strzelenia gwałcicielowi w głowę, nie powinna być pozostawiona do rozstrzygnięcia w sumieniu każdego człowieka. W tym konkretnym przypadku, aborcja nie jest nawet kwestią samoobrony, dziecko nie stanowi zagrożenia życia dla matki, a zapewnienie jej komfortu psychicznego i fizycznego – te z pewnością polepszyłyby się także dzięki świadomości, że gwałciciel nie chodzi już po ziemi, powystrzelajmy więc wszystkich gwałcicieli, co? Mnóstwo kobiet na pewno poczuje się bezpieczniej.

      Powtarzam: państwo nie jest monopolistą jeśli chodzi o działalność socjalną, charytatywną i nie może być, bo większość z nas nie żyłaby na poziomie na jakim żyje! Nie możesz wnosić o ustanowienie konkretnego prawa tylko z tego powodu, że ratio legis stanowi nieudolność państwa (jednej z instytucji życia publicznego). Jeśli widzisz, że państwo nie daje rady, pomóż mu, a nie wyrzucaj do kosza wszystkich tych, którzy tylko obciążą państwo i pozbawią Cię wyższej emerytury! Jakże łatwo jest Ci poświęcać cudze życie tylko dlatego, żeby system działał sprawniej.
      Życie poczęte, nienarodzone powinno chronić się dlatego, że to jest ŻYCIE, a nie dlatego, że tak wynika z czysto ekonomicznych kalkulacji. Ziemia już jest przeludniona, zabijajmy więc może wszystkich ludzi powyżej konkretnej liczby, bo to ekonomiczne, tak? Tak boli Cię, że państwo nie zapewnia ludziom potrzebującym godnych warunków życia, a nikt nie kwapi się zwrócić uwagi na to, jakie sumy idą na ochronę środowiska. Życie roślinek, zwierzątek jest dla Was ważniejsze niż życie ludzi?

      View Comment
    5. akasza

      No NA PEWNO nie Kościół. Ubogim pomagali w sposób zorganizowani Żydzi i to właśnie od nich – jak wiele innych rzeczy – przejęli to chrześcijanie. I to nawet nie Kościół, tylko pierwsze gminy chrześcijańskie właśnie. Ale przed nimi robiły to właściwie wszystkie wielkie cywilizacje – niektóre (jak Rzymianie czy Chińczycy) w sposób zorganizowany przez państwo, inne – jak Żydzi właśnie, wiązali to z religią (ale w Izraelu nie istniał rozdział państwa i religii, więc na jedno wychodzi). Zanim się zaczyna po prostu zmyślać, warto pewne fakty historyczne sprawdzić. Naprawdę Pani Marto, Kościół nie wymyślił idei pomocy drugiemu człowiekowi. W ogóle, gdyby miała Pani pojęcie o historii Kościoła – czego jak widać Pani nie posiada, może nie wypowiadałaby się Pani na takie tematy. Z ciekawostek:
      – 1 List do Tymoteusza: „biskup winien być mężem jednej żony”; celibat kleru wprowadzono tylko dlatego, że sępy tak żarły się o spadki, że majątek Kościoła zaczął na tym tracić
      – tłumaczenie Maryi jako „dziewicy” jest prawdopodobnie błędem w zapisie starożytnym – nie chce mi się wchodzić w szczegóły, w każdym razie chodziło o „kobietę niezamężną”
      – wg Soboru Florenckiego nieochrzczone dzieci szły prościuteńko do piekła. Od początków XX wieku odwidziało się klerowi i zmienili zapis. Ot tak.
      – wg prawa kanonicznego od czasów rozpadu Kościoła na prawosławie i katolicyzm sobory nie są ważne, bo nie uczestniczą w nich wszyscy biskupi (tzn. prawosławni); w związku z tym (a także z innymi faktami historycznymi, m.in. niewolą awiniońską) obecna linia papieska jest od kilkuset lat linia uzurpatorów, którzy sięgnęli po władze siłą i przemocą

      Takie tam, historyczne dane, dostępne w każdym opracowaniu historii Kościoła. Biorąc takie rzeczy pod uwagę, naprawdę nie interesuje mnie, co Kościół ma do powiedzenia na temat mojej macicy. Nie dziwię się, że takie slogany powtarzają mężczyźni – chrześcijaństwo jest patriarchalne i zabezpiecza ich interesy. Ale kobiety? Naprawdę smutne. Rozumiem wiarę w Boga – wiary w Kościół nie rozumiem i nie szanuję.

      View Comment
    6. Marta

      Proszę Wybaczyć nieścisłości w mojej wypowiedzi, być może ma Pani rację, co nie zmienia faktu, że wypowiada się Pani stronniczo. Niewielu jest sceptyków i antyklerykałów, którzy negują pozytywny wpływ Kościoła na humanitaryzm. Nie chodzi tu o twierdzenie, że zawsze było tak jak powinno być, ale o czystą uczciwość, z którą mija się przedstawianie jakiejkolwiek instytucji tylko i wyłącznie w ciemnym świetle. Daleko Pani do obiektywizmu.

      Inną kwestią jest fakt, że cała Pani wypowiedź to atak na jeden i to chyba najkrótszy akapit z mojej wypowiedzi. Jak już wcześniej pisałam: „Moim zdaniem kwestia dopuszczalności aborcji jest sprawą zdroworozsądkową, zupełnie niepowiązaną z religią.” Tej części nie raczyła Pani zauważyć. Podobnie jak całej reszty, która kwestię aborcji ocenia abstrahując od opinii Kościoła. Łatwo wypominać innym błędy, by uciec od dyskusji nad tematem, który miał być przewodni – aborcja, a nie Kościół. Jako, że w temacie napisała Pani jedynie: „nie interesuje mnie, co Kościół ma do powiedzenia na temat mojej macicy” trudno jakkolwiek na to odpowiedzieć. Mnie nie interesuje co Pani myśli na temat Kościoła, tylko na temat aborcji. Kościół jest jedną z wielu instytucji, które uczestniczą w debacie społecznej na temat aborcji. Jak każda strona, próbuje on przeforsować swoją decyzję, ale to nie on podejmuje decyzję, nie rozumiem więc skoncentrowania walki o aborcję na walce z Kościołem. Radziłabym raczej wzorować się na tej instytucji i przedstawić swoje ARGUMENTY świadczące o słuszności aborcji.

      View Comment
    7. Marta

      ‚opinię zamiast decyzję

      View Comment
  5. Aleksandra Odpowiedz

    Marta, pewnie, że dziecko może wychować ktoś inny, ale umyka Ci jedna rzecz – a mianowicie kobieta po gwałcie jest totalnie rozchwiana emocjonalnie, wiele z nich się zadręcza, kaleczy, wiele wpada w depresje – generalnie jest to spore piętno na życiu takiej kobiety. I teraz perspektywa noszenia w swoim łonie, 9mcy, dziecka człowieka, który, niejednokrotnie, po prostu łamie takiej kobiecie życie, nie jest zbyt optymistyczną wersją, nie uważasz? Ciężko mi sobie wyobrazić siebie, lub inną kobietę, która nosi takie dziecko z myślą „a co tam, oddam je potem, niech ktoś inny je wychowa, bo ja przecież patrzeć na nie nie będę mogła”. 9 miesięcy jest to bardzo długi okres, w którym depresja może się znacznie pogorszyć, spowodowana samym gwałtem. Dodaj do tego emocje, uczucia, związane z samym faktem ciąży i okresie noszenia dziecka. Taka kobieta może się psychicznie już nie podnieść, i nie wiem czemu, ale mam przeczucie, że wiele by się kończyło samobójstwem po prostu.

    Tak się zastanawiam też nad jedną rzeczą, Pis strasznie chce to przepchnąć, generalnie odsuwając tragedię zgwałconej kobiety. A może by tak zacząć od własnego gniazdka, i całego szumu związanego ze Smoleńskiem? Pan Kaczynski czuje się osobiście dotknięty ową tragedią, to niech też sobie wyobrazi, że taki gwałt dla kobiety, dodatkowo zakończony ciążą ze swoim oprawcą, jest jej życiowym smoleńskiem. A potem niech sobie wyobrazi, że idzie sobie spokojnie parkiem, i tu nagle wyskakuje za nim jakiś Pan, zdejmuje mi spodnie od garnituru, i gwałci w tyłek. To potem może mu się coś zmieni. No chyba, ze reszta uzna, że spodnie od garnituru są niesamowicie kuszące, i po prostu gwałcący mężczyzna nie mógł się powstrzymać. Dlatego zgwałcił. Make sens, co?

    View Comment
    1. Marta

      Rozumiem co chcesz przekazać, ale uważam, że to popadanie ze skrajności w skrajność. Nie wolno nam zapominać ani o matce, ani o dziecku, a Ty o tym bezbronnym ledwo wspomniałaś… Spróbuj teraz tak pięknie opisać jego uczucia kiedy będzie zabijane. Spróbuj szafować swoim życiem w imię zdrowia psychicznego Twojej mamy. Nie mam zamiaru umniejszać cierpieniu kobiet zgwałconych, mogę jedynie przypuszczać, jak okropne i wyniszczające jest to wydarzenie. Mimo to nadal nie potrafię przymykać oczu na morderstwo – nawet w słusznym celu. Myślę, że przedstawiłaś tę sytuację w formie alternatywy rozłącznej: albo matka abortuje dziecko, albo pogłębia swoją depresję i doprowadza się do samobójstwa. Otóż nie zapominaj, że istnieje wiele innych opcji, jak chociażby to, że matka po aborcji (świadoma, że zabiła – a takich coraz więcej), targana poczuciem winy i żalem popełni samobójstwo lub matka otrzyma pomoc specjalisty i aborcja lub jej brak nie będą miały żadnego wpływu na jej stan, a może matka urodzi i zachowa dziecko przy sobie – tak też bywało. Proszę Cię nie zakładaj klapek na oczy i nie mów, że aborcja to konieczność, żeby pomóc matce… Potrzeba grona specjalistów, potrzeba ludzi z sercem, ludzi, którzy będą we właściwym miejscu o właściwej porze. Zdaję sobie sprawę, że ciągle nie mamy takiego zaplecza socjalnego, żeby to wyjście uznać za idealne już dziś, ale powinniśmy do tego dążyć, a nie oddawać mecz walkowerem, tylko dlatego, że wygodniej nam zabić dzieci (ich liczba dawno przekroczyła skalę ludobójstwa w związku z II wojną światową), które i tak nikomu się nie poskarżą.

      View Comment
  6. Marta Odpowiedz

    Dziewczynka, o której pisze autor nie została zgwałcona! Dokonano na niej „czynu zabronionego”, który w PL uprawnia do usunięcia ciąży, a który w tym przypadku, był obcowaniem z osobą poniżej 15 roku życia.

    Opisuje to dokładnie: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5324839,KAI__14_letnia_Agata_z_Lublina_usunela_ciaze.html

    View Comment
    1. Adam /destylator.at

      dokładnie.. nie doczytałem komentarzy do końca – stąd mój niżej;)

      View Comment
  7. Adam /destylator.at Odpowiedz

    Mam wrażenie, że trochę się tu fakty pomieszały. Jeżeli się mylę, @Kamil prostuj.

    Kilka lat temu pracowałem w pewnej lubelskiej stacji. Ten temat był jednym z gorętszych przez dłuższy czas, miałem nawet okazję przy nim chwilę pracować z mikrofonem.

    Jeżeli mnie pamięć nie myli: sprawa nie dotyczyła gwałtu, ale czynu niedozwolonego.

    Na tym polegała cała różnica, że dziewczyna po prostu zaszła w ciążę będąc nieletnią, ale nie na skutek gwałtu. Szpitale odmawiały wykonania aborcji, bo w istocie to nie był gwałt. Wg prawa zachodzenie w ciążę przez nieletnich jest nielegalne, więc dziewczyna powinna mieć możliwość usunięcia ciąży i szpitale nie mogły odmówić wykonania aborcji…

    View Comment
  8. zażenowany Odpowiedz

    otóż to! ale nie, polskie barany ‚wrażliwe socjalne’ wolą pytlować o emocjach, katolikach, traumie, „czarnych krukach” i ‚prawie wyboru’ (dziecko ma ten wybór, za to, olbrzymi…) – polska! (zwłaszcza że to – jak sie okazuje – nie gwałt, a odpowiedzialność, ale tak łatwiej przecież)

    View Comment
  9. akasza Odpowiedz

    O tym, że „życie jest zawsze lepsze” nie ma prawa decydować nikt, kto nie przeżył piekła domu dziecka. Piekła – i mówię to z całą odpowiedzialnością, patrząc na to, co przechodzili ludzie, którzy chodzili do mojej szkoły. Przez prawie 20 lat żyli pozbawieni czyjegokolwiek zainteresowania, zostawieni tak naprawdę samym sobie, może nie w nędzy, ale nie posiadając tak naprawdę nic na własność. Nie mając wzorców, odepchnięci przez otoczenie. Często wykorzystywani (także seksualnie) przez starszych kolegów. I nie, to nie są miejskie legendy.
    Nie interesuje mnie zdanie na ten temat osób niepełnosprawnych umysłowo, bo nie mają one pełni władz umysłowych a co z tym idzie – zdolności racjonalnej oceny. A co do osób upośledzonych od urodzenia fizycznie – one po prostu żyją, na ile mogą. Cieszą się tym, co mają, bo nie wiedzą, co zostało im odebrane. Czasami w bólu i cierpieniu – ale tego znowu nie zrozumie nikt, kto tego nie przeżył. Prawicowcom brak empatii, bo są tak mocni zaślepieni swoim kodeksem moralnym.
    W prawicowcach najbardziej zawsze wpieniało mnie to, że uzurpują sobie prawo do decydowania za innych. Do narzucania im swojej moralności. Swoich zasad.
    Dzisiaj wiem, że gdybym zaszła w ciążę, usunęłabym ją bez zastanowienia. Nie jestem gotowa do tego, żeby być matką i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Nie chcę eksperymentować na dziecku, licząc się z tym, że mogę zniszczyć jego życie swoją nieodpowiedzialnością i brakiem miłości. Nie skazałabym go na tułaczkę pod domach dziecka, wyrzucając go jak śmieć „w obronie życia”, żeby uspokoić swoje sumienie. Wolałabym, żeby nigdy się nie urodziło. I nie pozwolę sobie wmówić, że jest to morderstwo – bo człowiek nie zaczyna się w momencie połączenia dwóch gamet. W tym momencie jest jeszcze wciąż czymś mniej skomplikowanym niż roślina i nie ma w nim śladu myśli. Jako osoba niewierząca, w duszę nie wierzę, co chyba zamyka drogę do katolickich argumentów.
    Btw mocno podziałały mi na świadomość badania (dla katolików pewnie niewiarygodne, jak każde naukowe wyniki niezgodne z ich teoriami) wg których wśród kobiet dokonujących aborcji jest o wiele mniejszy odsetek przypadków depresji niż wśród świeżo upieczonych matek. Tak naprawdę depresja i załamanie po aborcji to przypadki niezwykle rzadkie, służące bardziej jako straszak niż jako rzeczywisty argument „przeciw”.

    Wszystko sprowadza się do jednej rzeczy: jeśli powołujesz coś na świat, jesteś za to odpowiedzialny. Jeśli tej odpowiedzialności nie podejmujesz, tracisz prawo do nazywania się człowiekiem – chcąc uspokoić sumienie i być w porządku wobec religii, dziesiątki kobiet rodzą niechciane dzieci i oddają je, dumne ze swojej moralności. I to jest dla mnie o wiele bardziej odrażające niż religia.
    A wszystkim, którzy nakazują matkom rodzić dzieci będące owocem gwałtu, mogę powiedzieć tylko, że naprawdę żałuję, że to nie Wy jesteście tymi dziećmi. I to nie Wy nosicie na sobie przez całe życie piętno tego, z jakiego powodu się urodziliście.

    View Comment
    1. Marta

      Jedno pytanie… Czy trafienie do domu dziecka IMPLIKUJE nieszczęście w życiu? Nie wiem jak Ty, ale ja znam osoby, które były niezwykle szczęśliwe, założyły rodziny, osiągnęły sukces prywatny i zawodowy mimo tułania się po domach dziecka. Czy tylko prawdopodobieństwo tego, że ktoś będzie szczęśliwy/nieszczęśliwy ma być punktem odniesienia do podjącia decyzji o czyimś życiu? Idąc takim tokiem rozumowania należałoby wykastrować wszystkich, którzy chcą mieć dzieci, a nie potrafią im zapewni Twojego rozumienia szczęścia, nie wspominając już o dzielnicach, rodzinach patologicznych, ludziach ubogich. Myślę, że nawet jeśli człowiek miałby przeżyć w życiu tylko rok szczęśliwie, warto jest pozwolić mu żyć. Twoje rozumowanie łatwo też obalić przez fakt, że nawet urodzenie w porządnej, majętnej rodzinie, wśród kochających i opiekuńczych bliskich nie gwarantuje szczęścia. Skąd wiesz Ty możesz wiedzieć czy odbierając dziecku życie, nie odbierasz mu oprócz cierpienia także niezmierzonej ilości szczęścia?

      View Comment
    2. Marta

      ‚szczęścia w Twoim rozumieniu

      View Comment
  10. akasza Odpowiedz

    * w przedostatnim akapicie na końcu: „bardziej odrażające niż aborcja” miało być

    View Comment
  11. Pan Pyta Odpowiedz

    Przeczytalem wiekszosc z tego co zostala napisana. Chce sie osobiscie odniesc do tege. Mowimy „mowisz o uczuciach kobiety zgwalconej ale juz nie o tym o uczuciach dziecka ktore ma zostac usuniete” coz ja osobiscie gdybym wiedzial lub dowiedzial sie ze jestem dzieckiem z gwlatu a moja matka zostala zmuszona do urodzenia mnie i oddania gdyz jest stan psychiczny nie pozwalal mnie zachowac lub tez kwestie finansowe nie pozwolily by jej mnie wychowac a cala sytuacja miala by doprowadzic do tego ze moje zycie bylo poczete z wielkiej tragedi i najprawdopodobniej zniszczylo to cale zycie mojej matki.. wolabym sie nie narodzic niz zyc i wiedzac ze zyje dzieki cierpieniu drugiego czlowieka ktorego juz nigdy nie bedzie mozna usunac. Tak samo jako ze zyje a mialbym sie urodzic pol roslinka na wozku ledwie w stanie cos mowic a moi rodzice nie mieli by zbyt wielu mozliwosci aby poprawic moj stan bytu takze wolabym nie zyc. Bo coz bylo by to za zycie. A co potem.. jak rodzice odejda.. kto sie mna zajmie ? Jak sobie poradze w zyciu. Nawet moze nie w 100% ale przypuszczam ze w 95% nigdy nie bede mial wlasniej rodziny.. dlaczego to chyba nie musze wyjasniac. Co innego jesli aborcja wynika z wydzimisia kobiety a co innego zycie poczete z tragedi. Po za tym latwo mowic ochrona zycia.. do czasu urodzenia.. a potem juz nikogo nie interesuje co sie z takim dzieckiem dzieje jak zyje i czy wogule ma szanse zyc godnie… ale najwazniejsze ze ochrona zycia nastapila. Wiedziac ile mam i jak male rzeczy chocby wyjscie na spacer daje czlowiekowi.. nie chcialbym zyc wiedzac ze pewne rzeczy sa dla mnie w zyciu niedostepne az do konca mych dni. Bardzej niz myslec o ochronie zycia wpierw musimy myslec czy my jako spoleczenstwo i panstwo jestesmy na tyle odpowiedziali aby zajac sie tym wymuszonym zyciem danej osoby. Zaznaczam ze mowimy tu o skrajnych przypadkach jak gwlat czy narodzenie dziecka nie pelnosprawnego.

    View Comment
  12. Pan Pyta Odpowiedz

    Jeszcze jedna kwestia ktora chyba nikt nie zauwazyl a dosc duzo sie nasluchalem i naczytalem. Kobiete ktora decyduje sie o aborcji z gory sie traktuje jako w pewnym stopniu egoistke ktore decyduje o zyciu dziecka. Czy komukolwiek przyszlo do glowy ze ta kobieta oraz jej otoczenie wogule sie nie zastanawialo nad dobrem dziecka ? Podam moze dosc glupi przyklad dla niektorych ale ci co juz troche przezyli w zyciu napewno zrozumia przekaz. Normalnie kazdy czlowiek decyduje o tym czy chce miec dziecko na podstawie tego czy jest w stanie finansowo jak i psychicznie zapewnic dziecku normalny i godny tryb zycia. W naszym kraju ludzie dosc puzno sie decyduja na dzieci.. dlaczego.. bo swiadomie i odpowiedzialnie podchodza do sprawy patrzac przez pryzmat swojego zycia. Kazdy chce dla dziecka dobrze i nikt nie chce aby z powodu sytuacji w jakiej dana osoba zdecydowala sie na to dziecko.. aby ono cierpialo i nie mialo wielkich szans na godne zycie. Jesli problemy finasowe i dobrobytu sklanaja nas do refleksji nad tym czy zakladac rodzine.. jakim prawem mozemy mowic o ochronie zycia w sytuacji kiedy dziecko zostaje poczete z tragedi lub w duzym stopniu niepelnosprawne gdzie te sytuacje sprawiaja ze ich sytuacja jest o wiele gorsza i bardziej niepewna.

    View Comment