Ambitny, dojrzały film
photo credit: Jonathan Kos-Read via photopin cc

Jako znany ekspert od wszystkiego, zabiorę dziś głos w temacie filmu. Nie jakiegoś tam konkretnego, ale zupełnie ogólnie. O poziomie ambicji i dojrzałości współczesnych producentów filmowych.

Jean Cocteau, francuski poeta, dramaturg i malarz wydobył z siebie kiedyś niezwykle trafną puentę. „Dawniej kobiety piersiami żywiły niemowlęta – dziś producentów filmowych.” I choć od tamtego czasu minęło kilkadziesiąt lat, to cytat mógłby dziś stanowić dla mnie jedyny komentarz po obejrzeniu większości produkcji filmowych.

I żeby od początku była pełna jasność. Tak, bywam na filmach „lajtowych”, nie wymagających od widzów zbytniego wprawiania szarych komórek w ruch. Bo przecież w końcu muszę znać najniższe poziomy, jakie osiągają nie tylko polskie produkcje. I tylko po to, by móc z kolei później o nich napisać.

Ale rękoma i nogami podpisuję się pod filmami ambitnymi, dojrzałymi, które dają do myślenia. Gdzie obraz ocieka potem prawdziwej gry aktorskiej, a nie wysiłkiem maszyn, programów i speców od efektów specjalnych. Ich jest dziś w filmach zdecydowanie za dużo. Za mało zaś naturalnych, pozbawionych sztucznych animacji ról.

Nie ma cycków, sprośnych kawałów o seksie, miałkiej, płytkiej fabuły? Nie masz co liczyć na sukces i zarobek. W takiej konwencji powstają wg mnie filmy na polskim podwórku. Nie znam się na produkcjach filmowych, ekonomia i rachunkowość zawsze były moją słabą stroną, ale nawet laikom nie trudno ocenić, co dziś w kinie sprzedaje się najlepiej. Oczywiście oprócz paszy i czarnego napoju na literę „C”.

Niszowe, ambitne produkcje nie mają prawa bytu. W dużych kinopleksach rzecz jasna. Są za to w małych, klimatycznych i kameralnych kinach. Ale i nawet te, wypierane przez multipleksy, ciężko dziś przędzą. I trudno się dziwić, że ambitne przedsięwzięcia, nienastawione na masowy przemiał widzów, upadają.

Można by rzecz, że takie są prawa rynku, że trudno o pobłażliwość właścicieli nieruchomości, którzy windują ceny najmu. Ale kto inny, jak nie władze lokalne powinny w każdej mierze wspierać taką działalność. Kto inny, jak nie Ci, których cycki nie są szczytem kinowych ambicji?

Ale problem dojrzałych filmów ma też inne oblicze. Oglądaliście wywiad z Jerzym Stuhrem w TVN24? Jeśli nie, gorąco polecam. Znajdziemy go pod tym linkiem.

Nie będę jednak komentował głównego tematu, jakim w tym wywiadzie jest walka aktora z chorobą nowotworową. Niemalże na samym końcu wywiadu padają niezwykle znamienne słowa. Właśnie w kontekście poziomu ambicji dzisiejszych producentów filmowych.

Dziennikarka wspomina o planach filmowych, w których Jerzy Stuhr miał wystąpić wespół ze swoim synem. Ewidentnie chciałaby dowiedzieć się czegoś więcej. Aktor jednak bez uśmiechu na twarzy otwarcie mówi, że „tu nie miał szczęścia.”. Po czym dodaje: „Ludzie, którzy mieli mi pomóc w tym filmie finansowo (Polski Instytut Sztuki Filmowej), jakby nie uwierzyli w ten scenariusz. Nie zobaczyli w nim żadnych walorów i nie wspomogli mnie w tym. Mimo, że połowę chciałem dać sam z moim wspólnikiem – co nie jest mało jak na film fabularny.”

Odłożone do szuflady, czy nie? – ciągnie dalej dziennikarka.
Jerzy Stuhr: „Są pewne tematy, które w Tobie przechodzą, są za bardzo dojrzałe.”

Masz znane nazwisko, mnóstwo świetnych ról, ambitny, dojrzały scenariusz  i połowę kasy na film? Nie rób sobie z nas żartów. Nie ma cycków, to się nie sprzeda. Telefony z Polski do Jerzego Stuhra już nie dzwonią. Nie ma propozycji, nie ma ról. Nie ma niczego.

In this article

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
5000
wpDiscuz