Paczę w te internety, rozmawiam do nich i tak się zastanawiam, jaki będzie następny poziom infantylności i totalnego dna? Co jeszcze wymyślą, żeby zachęcić rozleniwionych internautów do klikania?

Na Gazeta.pl prowokacyjne tytuły, niedopowiedziane zajawki i foty z banków zdjęć przestały nas Was działać. To jest już zbyt trudne. Przestaliście to zwyczajnie czaić – nie klikacie. Wymyślili więc obrazkowe zagadki.

Teraz zdjęcie nie jest już takie oczywiste. Trzeba coś przykryć, walnąć infantylny napis, zadać pytanie, wstawić trzy pytajniki! Bo jednego nie widzicie.

I wtedy wszystko staje się takie tajemnicze, niczym przedszkolna zabawa „zgadnij co to”. A przedszkolaki lubią takie zgadywanki, prawda? No to dalej, wytężamy umysły i domyślamy się, co kotek zrobi z tym jabłuszkiem. Ekhm, raczej, co dziś znów przygotowały spece od virali i spreparowanych zdjęć.

I nie zapomnijmy o tym, żeby cała historia była na 10 stronach (tzw. fotostory). A na każdej po 2-3 zdania. Tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie zrozumiał zdjęcia.

Internet staje się dziś obrazkowo-zagadkowy

Właściwie, to po co nam dziś teksty w internecie, skoro wg badań Nielsena aż 80 proc. internautów skanuje tekst? Oni nie potrzebują go czytać, oni go sobie obejrzą. Popaczą jak w zoo. Kto by tam czytał tabliczki z informacją o gatunku zwierzęcia, które ogląda? Wystarczy paczeć, pstryknąć fotę i dalej wio.

Ach, no tak, zapomniałem. Te strony musi jakoś łyknąć Google. Tak zupełnie na wypadek, gdyby komuś przyszło do głowy wpisanie jakiegoś zbitka liter do wyszukiwarki. Bo Google nie jest jeszcze takie cwane, żeby rozumieć te obrazki i filmiki bez opisania ich słowami. Biedni internauci. Muszą znać słowa, muszą wiedzieć, jak się je pisze. Katastrofa! Przecież oni chcą klikać i paczeć, klikać i paczeć. I nic więcej.

No, może jeszcze chcieliby się trochę pośmiać. Ale to nie może być żaden humorystyczny Mount Everest. To musi być prostackie. Przegiąłem? No dobra. Niech tylko będzie proste. Tak proste, jak ruchome schody. Jeden krok i jedziemy w dół. Broń Boże w górę! Nie wjeżdżajmy na wyższy poziom. Nie możemy odstawać od reszty.

Stójmy spokojnie w miejscu. Koniecznie po prawej stronie, nie utrudniając ruchu tym, którzy po lewej szybciej staczają się w dół. Wyłączamy myślenie, nie ruszamy kończynami. Za chwilę osiągniemy dno. Koniec przejażdżki. Ale tylko na trochę. Pod nami kopią kolejne doły, byśmy mogli wkrótce zjechać jeszcze niżej.

In this article

Join the Conversation

2 comments

  1. szeryf Odpowiedz

    tabloidyzacja mediów postępuje w zastraszającym tempie. To prawda, że my dziś jedziemy nieruchomo takimi schodami w dół. Po prostu idiociejemy przez otaczające nas media i przekaz „light”

    View Comment
    1. obsservator

      „My” jedziemy, szeryfie? Ja nigdzie nie jadę. A już na pewno nie w dół.

      View Comment